GŁOGÓW. Chytry plan na odzyskanie pieniędzy, ale zawodny

korek policja 2Do pięciu lat więzienia grozi 41 – letniemu mieszkańcowi powiatu leszczyńskiego za powiadomienie policji o przestępstwie, którego nie było, składanie fałszywych zeznań, a w końcu za przywłaszczenie i sprzedaż samochodu. Wszystko po to, by „rozliczyć się” z szefem firmy, w której pracował.

– 1 sierpnia mężczyzna zawiadomił patrol policyjny ze Wschowy, że dwa dni wcześniej, podczas krótkiego postoju przy drodze krajowej nr 12 w rejonie granic powiatów głogowskiego i wschowskiego, został zaatakowany, ogłuszony i stracił przytomność – informuje podinsp. Bogdan Kaleta z głogowskiej komendy. – W tym czasie miał leżeć w lesie.

Z zeznań 41-latka wynikało, że kiedy już po tych dwóch dniach ocknął się, zauważył, że nie było firmowego busa marki Iveco, którym feralnego dnia miał jechać. Pokazał nawet miejsce przy drodze znajdujące się już w granicach powiatu głogowskiego. Policjanci ustalili jednak, że żadnego rozboju nie było, a całe zgłoszenie jest fikcyjne. Co więcej, okazało się, że „poszkodowanego” w ogóle nie było w miejscu, gdzie miałoby dojść do przestępstwa. Co więc się stało?

– Mężczyzna sprzedał samochód firmy na złom, ponieważ, jak twierdził, właściciel firmy, w której pracował winny był mu dwa tysiące złotych – wyjaśnia Bogdan Kaleta. – A wartościowe przedmioty zabrał do domu. Tłumaczył się, że ma trudną sytuację finansową.

Ale, jak się okazało, nie był to najlepszy sposób na porachunki z szefem. Mężczyzna usłyszy zarzuty. Grozi mu do 5 lat za kratkami. Głogowscy policjanci przekazali też materiały ze swoich ustaleń do Wschowy i Leszna.

UR/FOT. ARCHIWUM