– Może stanie się tak popularny jak drony? Ich sukces pokazuje, że jest zapotrzebowanie na tego typu zabawki – uśmiecha się lubinianka Justyna Pelc. Jednak projekt, przy którym działa i o którym mówi, nie do końca można nazwać zabawką. Studenci z Wrocławia, którzy jeszcze niedawno tworzyli łaziki marsjańskie, skonstruowali pierwszego łazika… ziemskiego.
– To próba skomercjalizowania naszej wiedzy, którą zdobyliśmy na politechnice oraz poznając środowisko zajmujące się robotami badawczymi. Dla nas to ciekawe doświadczenie i pasja – przyznaje Aleksander Dziopa z grupy studentów Politechniki Wrocławskiej, która wcześniej tworzyła łaziki marsjańskie, między innymi na zawody odbywające się co roku w USA, a teraz wymyśliła projekt Turtle.
Turtle, czyli żółw. Łazik został tak nazwany, bo jak mówią jego konstruktorzy, trochę przypomina żółwia. Nie jest on szybki, ale to celowy zabieg. W jego przypadku najważniejsza jest precyzja sterowania. – Zwiększają się dzięki temu możliwości terenowe. Płynnie można wjechać właściwie wszędzie – wyjaśnia Aleksander.
Zawieszenie jest wzorowane na łazikach marsjańskich – sztywne, ale niezależne; każde z czterech kół ma niezależny napęd. Nawet gdy jedno z nich oderwie się od powierzchni, stabilność pojazdowi zapewnią trzy pozostałe, które pozostaną na podłożu.
– To próba skomercjalizowania naszej wiedzy, którą zdobyliśmy na politechnice oraz poznając środowisko zajmujące się robotami badawczymi. Dla nas to ciekawe doświadczenie i pasja – przyznaje Aleksander Dziopa z kilkuosobowej grupy studentów Politechniki Wrocławskiej, która wcześniej tworzyła łaziki marsjańskie, między innymi na zawody odbywające się co roku w USA, a teraz wymyśliła projekt Turtle.
Turtle, czyli żółw. Łazik został tak nazwany, bo jak mówią jego konstruktorzy, trochę przypomina żółwia. Nie jest szybki, ale to celowy zabieg. W jego przypadku najważniejsza jest precyzja sterowania.
– Zwiększają się dzięki temu możliwości terenowe. Płynnie można wjechać właściwie wszędzie – dodaje Aleksander.
Zawieszenie jest wzorowane na łazikach marsjańskich – sztywne, ale niezależne, każde z czterech kół ma niezależny napęd. Nawet gdy jedno z kół oderwie się od powierzchni, stabilność pojazdowi zapewnią trzy pozostałe, które pozostaną na podłożu.
Turtle, którego przynieśli do naszej redakcji studenci, powstawał rok i to trzeci stworzony przez nich prototyp. Na początku była to czterokołowa puszka. Potem zaczęliśmy dbać o design i funkcjonalność – śmieją się.
Łazik ziemski jest znacznie lżejszy od swojego ojca – 50-kilogramowego łazika marsjańskiego Scoripio – i waży 8 kg. Naładowane baterie wystarczają na cztery, pięć godzin pracy.
Teraz studenci zamierzają swojego łazika udostępnić całemu światu.
– Już w sierpniu rozpoczynamy kampanię międzynarodowej platformie Kickstarter, mającą na celu ufundowanie pierwszej partii łazików. Będziemy je składać w całości we Wrocławiu. Szacujemy pierwszą produkcję na 40-70 sztuk, zaś w całej kampanii planujemy sprzedać do 300 sztuk. Chcemy wybadać rynek, zobaczyć czy będzie popyt na coś takiego. Liczymy, że nasz pierwszy na świecie zdalnie sterowany robot mobilny, zdolny do pracy w trudnym terenie i jednocześnie dostępny w budżecie prywatnego użytkownika (będzie kosztować około 1 600 dolarów – przyp. red.), zainteresuje między innymi hobbystów, filmujących czy robiących zdjęcia w trudnym terenie: jaskiniach lub ruinach – dodaje Justyna.
Więcej o łaziku można przeczytać na oficjalnej stronie projektu Turtle Rover.
Fot. Szymon Kwapiński, materiały prasowe








