Trzymetrowy pyton i Vina Tusca na Grodźcu (FOTO)

Święto Kwitnących Lip to wydarzenie, które już na stałe wpisało się w kalendarz imprez organizowanych na Grodźcu. Nic dziwnego, że z roku na roku dziedziniec średniowiecznego zamku odwiedzają coraz większe tłumy gości, bo atmosfera tu panująca jest wspaniała. Podczas tegorocznego święta tradycyjnie na scenie prezentowały się zespoły ludowe, a przy licznych stoiskach można było spróbować i kupić regionalne wyroby. Ale chyba największe zainteresowanie wywołała wizyta niecodziennego gościa…

Jeszcze zanim przekroczy się bramę główną zamku już można poczuć klimat średniowiecznej zabawy. Kiełbaski skwierczały od żaru ogniska, ale spore wzięcie miały też inne zamkowe specjały. Jeśli ktoś miał ochotę na staropolski bigos lub pierogi musiał uzbroić się w cierpliwość i swoje odstać w kolejce. Równie tłoczno było też pod sceną i na scenie, gdzie występowały regionalne zespoły folklorystyczne w tradycyjnych strojach ludowych. O oprawę muzyczną zadbały: Wojcieszowianki, Echo z Bolkowa, Tacy Sami z Wrocławia, Podgórzanie z Mirska i Pogranicze z Sulikowa. Swoje umiejętności wokalne zaprezentowała też młoda Ukrainka, której piękny śpiew nagradzany był głośnymi brawami.

Przy stoiskach natomiast swoje wyroby z dumą prezentowali liczni wystawcy, którzy przyjechali tu nawet z okolic Żagania czy Poznania. Dominowały miody i inne produkty pszczele takie jak propolis czy pyłek pszczeli. Nie brakowało również agatów i innych cennych kamieni, syropów i konfitur własnej roboty, a także win. Ciekawą kolekcją tych ostatnich mógł pochwalić się pan Paweł, którego „Winiarnia nad Skorą” znajduje się w Uniejowicach koło Złotoryi. Przy jego stoisku można było spróbować trunki o tak znajomo brzmiących nazwach jak: Vina Tusca, San Escobar czy miód pitny Szyszko. Miał też wino z ryżu produkowane podobnie jak japońska sake.

Niemałą atrakcją był też pełzający na jednym ze stołów trzymetrowy pyton tygrysi. Gad był jednak potulny jak baranek i dawał się się głaskać nawet dzieciom.

.

.