Tajemnicze ruiny na wzgórzu (FOTO)

Wakacje to dobry czas na aktywny wypoczynek, a rower wydaje się być świetną propozycją zarówno dla tych, którzy sport uprawiają na co dzień jak i dla domatorów. Oprócz niewątpliwych korzyści zdrowotnych jakie daje jazda na dwóch kółkach możemy też lepiej poznać lokalną historię i nacieszyć oko pięknymi widokami. A takich w naszym regionie nie brakuje. Dziś zabieramy Was w wirtualną podróż na wzgórze Rosocha, gdzie znajdują się ruiny niemieckiej radiostacji Rudiger.

Pogórze Kaczawskie to idealne miejsce na rowerowe wypady. Jest tu niezliczona ilość wzniesień, górek i pagórków, których nachylenie zwykle nie jest jednak tak wysokie jak w przypadku terenów typowo górzystych. Dlatego też na drogach spotkać można zarówno trenujących zawodowo kolarzy jak i całe rodziny podczas weekendowych wycieczek. O ile liczba i jakość ścieżek rowerowych pozostawia wiele do życzenia, to na brak atrakcji turystycznych jakimi obdarowała nas natura i historia narzekać już nie możemy.

Do takich śmiało zaliczyć możemy Rosochę. Jest to wzniesienie o wysokości 464 m n.p.m położone na Pogórzu Złotoryjskim, (które jest częścią Pogórza Kaczawskiego) na terenie parku krajobrazowego „Chełmy”. Chociaż Rosocha administracyjnie należy do Stanisławowa w powiecie jaworskim to bez trudu dojedziemy na nią też od strony Leszczyny w powiecie złotoryjskim.  Ze wzgórza, przy dobrej widoczności, dostrzec można miejsca oddalone nawet o kilkadziesiąt kilometrów. Urokliwy jest też krajobraz łagodnych, zalesionych stoków i nieckowatych dolin bezpośrednio wokół wzniesienia.

Przed wojną na szczycie Rosochy znajdowało się największe schronisko na terenie Pogórza Kaczawskiego, na którego dachu mieścił się punkt widokowy z panoramą Sudetów i Niziny Śląskiej.

Obecnie największa atrakcja turystyczna ulokowana jest około 350 metrów od szczytu. Są nią ruiny poniemieckiej radiostacji Rudiger, której historia do dziś owiana jest tajemnicą. Wiadomo, że została wybudowana pomiędzy I a II wojną światową i niewątpliwie była ważnym ogniwem niemieckiego systemu łączności. Maszt radiostacji prawdopodobnie został wysadzony w powietrze lub zdemontowany w lutym 1945 roku przez Rosjan, którzy przeprowadzili szturm na wzgórze od strony południowej. Poprzedzony był on precyzyjnym ostrzałem artyleryjskim, co potwierdzają podziurawione niczym sito ruiny stacji. Po kilku dniach zaciętych walk radiostacja padła, jednak część sił niemieckich, rozlokowanych na pobliskich wzgórzach, nadal utrzymywała zdolność bojową. Walki toczyły się tu podobno do ostatnich dni czerwca 1945 r., mimo że II wojna światowa zakończyła się w Europie na początku maja 1945 r.

Do dziś niewyjaśnione pozostaje dlaczego Niemcy tak zacięcie bronili tych terenów, które raczej nie miały strategicznego znaczenia. Dziwi też fakt, że znajdująca się niedaleko nowoczesna wtedy kopalnia miedzi „Lena” (uruchomiona przez III Rzeszę w 1939 r.) nie była broniona.  Sowieci po wkroczeniu na Rosochę rozmontowali całe wyposażenie obiektu, po czym transportowali je najpierw do Jawora, a następnie koleją wysyłali je na wschód.

Ziemie w okolicach Rosochy wciąż kryją w sobie sporo tajemnic i mnóstwo wojennego żelastwa. Rozminowywanie tych terenów trwało do lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia.

Niestety, obecnie budynek po byłej radiostacji jest mocno zaniedbany i zdewastowany. W jego wnętrzu znajduje się pełno śmieci i rozbitego szkła, a ściany są pomazane sprayem.

.

.