Cztery tysiące pierogów ruskich przygotowały lubińskie seniorki na Festiwal Narodów. Można ich spróbować dziś na lubińskich błoniach, gdzie trwa szósta edycja imprezy.
– Była to ciężka praca. Przygotowywałyśmy pierogi przez około dwa tygodnie. Codziennie osiem pań lepiło pierogi, dwie przygotowywały ciasto i jeszcze zaangażowany był w to personel kuchni Domu Dziennego Pobytu „Senior” – mówi pani Krystyna Jemioła.
Panie dobrze wiedziały, co robią.
– Nie ma takiego chłopa, który by odmówił pierogów ruskich – mówi Robert Raczyński, prezydent Lubina.
Oprócz pierogów ruskich na tegorocznym Festiwalu Narodów w Lubinie można spróbować potraw kuchni greckiej, romskiej, łemkowskiej, azjatyckiej, a nawet średniowiecznej. Wszyscy chętni bezpłatnie mogą skosztować i poznać nowe smaki.
– Jem jakieś greckie kluski smażone i greckie ziemniaki smażone. Bardzo fajne, smaczne. Wzięłam dwa smaki, żeby spróbować i w domu sobie potem zrobić – mówi pani Krystyna Krzemińska.
Na scenie jest również multikulturowo. Tradycyjnie festiwal otworzył koncert zespołu Hosadyna od Lubina. Uczestników bawią przez całe sobotnie popołudnie zespoły Szlagier Maszyna ze Śląska oraz Agat z Jeleniej Góry. Gwiazdą wieczoru będzie natomiast Rudi Schuberth.
– Nie występował wcześniej w Lubinie. Ja przynajmniej nie wiem nic na ten temat. Zresztą Rudi Schuberth pytał nas o drogę do Lubina, więc chyba nie był tu wcześniej – mówi Elżbieta Miklis, przewodnicząca Stowarzyszenia Trzeci Wiek w Lubinie.
Pogoda dopisuje, a na lubińskich błoniach frekwencja z każdą godziną jest coraz wyższa.
– Jest bardzo fajnie i przyjemnie. Taka rodzinna atmosfera. Muzyka odpowiednia dla starszych i można popróbować różnych kuchni – mówi pan Zdzisław Żołądź.
– Bardzo smaczne potrawy, dużo ludzi, kolorowo, wesoło i do tego piosenki ludowe. Dla każdego coś miłego – mówi pani Olga Majewska.
Festiwal Narodów odbywa się pod patronatem prezydenta Lubina, Roberta Raczyńskiego.
– Najważniejsze, że są to inicjatywy obywatelskie. Organizują to wszystko różne stowarzyszenia. Fajnie, że prezentują to, czym się zajmują, co potrafią zrobić. O to nam chodzi, żeby ta aktywność była jak najbardziej obywatelska. Żeby to wynikało ze społecznej potrzeby, a nie, żeby urzędnicy organizowali różne święta w mieście – podsumowuje Robert Raczyński, prezydent Lubina.
DRM







































