1 na 100 legniczan złożył podpis pod wnioskiem o zorganizowanie referendum w sprawie reformy oświaty. Przedstawiciele Związku Nauczycielstwa Polskiego czekają teraz na reakcję Sejmu. – Niebawem zarząd główny spotka się na posiedzeniu w tej sprawie – zapowiada Elżbieta Drążkiewicz-Kierzkowska, prezes legnickiego oddziału związku.
20 kwietnia członkowie Związku Nauczycielstwa Polskiego dostarczyli do Sejmu 65 kartonów z wnioskami o przeprowadzenie referendum, które do centrali przysłali przedstawiciele oddziałów z całego kraju. – Przekazaliśmy marszałkowi w sumie 910 tys. podpisów i pozostaje nam czekać na ciąg dalszy – komentuje Elżbieta Drążkiewicz-Kierzkowska.
Jak mobilizacja pracowników oświaty wypadła w Legnicy? Miejscowy oddział ZNP mógł liczyć na wsparcie nie tylko nauczycieli, ale i m.in. rodziców uczniów czy parlamentarzystów. Efekt? Wniosek o referendum podpisało ponad 1 tys. osób. Czy to dobry wynik?

– Nie mnie to oceniać – ucina Drążkiewicz-Kierzkowska. – Myślami jesteśmy już przy wrześniu, bo w związku z rozpoczęciem nowego roku szkolnego czeka nas dużo pracy. To nie zmienia faktu, że doceniamy wkład lokalnej społeczności w nasze starania. Już podczas strajku udowodnili, że chcą z nami działać dla dobra wszystkich. Wspierali nas pracownicy oświaty i rodzice, zrozumienie wykazali też dyrektorzy placówek. Organizacyjnie akcja przebiegała bez zakłóceń, co bardzo cieszy – dodaje.
Jak usłyszeliśmy w legnickim ZNP, niebawem krajowy zarząd ZNP ma wrócić do tematu referendum podczas posiedzenia. Dotychczas efektu dostarczenia wniosków do Sejmu nie widać, a ostatnie informacje o rządowych planach wobec środowiska oświaty w ostrych słowach krytykował prezes krajowych struktur związku. – To są puste obietnice bez pokrycia, ponieważ minister Anna Zalewska nie powiedziała nic na temat wzrostu przyszłorocznej subwencji oświatowej – ocenił Sławomir Broniarz, odnosząc się do zapowiedzi wprowadzenia 15-proc. podwyżek dla pracowników oświaty w ciągu trzech najbliższych lat.




