Żeby dotrzeć do Polski, pokonali osiem tysięcy kilometrów z Fortu Carson w Colorado, przez Niemcy, aż do Żagania. Symboliczne powitanie amerykańskich żołnierzy miało miejsce w czwartkowy poranek na przejściu granicznym w Olszynie. Już na granicy żołnierze amerykańscy chwalili polską stronę.
Przez ostatni tydzień do Polski i Niemiec przybyło około 2 tysięcy żołnierzy z 3. pancernej grupy bojowej zwanej „Żelazną brygadą”, stacjonującej na codzień w Forcie Carson w Colorado. W czwartek rano Amerykanie przekroczyli granicę niemiecko-polską w OIszynie. To tutaj z pojazdu prowadzącego konwój zdjęto flagę niemiecką, by w jej miejscu umieścić biało-czerwoną. Tym samym niemiecką żandarmerię zastąpiła polska policja wojskowa, która eskortowała konwój w dalszej drodze do Żagania, gdzie zaplanowano oficjalne powitanie. Już w pierwszych słowach amerykańscy goście chwalili polskich kolegów. – Cała infrastruktura przygotowana jest znakomicie, przez ostatnie kilka miesięcy byliśmy w ścisłej współpracy z wojskiej polskim. Zrobili dla nas kawał dobrej roboty – zapewniał major oshua Camara.
Podczas przemówień z obu stron padały zapewnienia, że obecność wojsk amerykańskich w Polsce, poza wymiarem ćwiczeniowym, ma na celu przede wszystkim zwiększenie bezpieczeństwa w regionie.
-Jesteśmy tu, żeby ćwiczyć i ulepszać swoje możliwości bojowe, ale też, by powstrzymywać wszelkie formy agresji. Jesteśmy bardzo zaangażowani w zapewnianie pokoju i stabilizacji w tym rejonie świata. Jako jedna drużyna wielu drużyn, w ramach NATO czujemy się silni, by osiągnąć te cele – zwracał uwagę pułkownik Christopher R. Norrie, dowódca 3. Pancernej Grupy Bojowej.
– Obecność naszych sojuszników to realizacja standardowych zadań NATO, ale trzeba też spojrzeć na wymiar wojskowy, a ten będzie przekłądał się na realizację wspólnych zadań – wyjaśnia generał Jarosław Mika, dowódca 11. Lubuskiej Dywizji Brygady Pancernej.
Ciężki sprzęt, w tym czołgi, wozy bojowe i haubice, do kraju trafiły głównie koleją. Większość żołnierzy przerzucana jest samolotami na lotniska we Wrocławiu i Poznaniu, skąd do Żagania dowożeni są autokarami. Dotychczas dotarło ich kilkuset. Na pierwsze dziewięć miesięcy tego roku zaplanowano wspólne manewry na poligonach całego kraju.- Najbliższe dni to faza planowania, przegrupowania i wspólnych ćwiczeń – dodał gen. Mika.
O pierwsze wrażenia z pobytu w Polsce zapytaliśmy amerykańskich żołnierzy. Częstym tematem rozmów okazała się zimowa aura…
– Pochodzę z Florydy i śnieg po raz pierwszy w życiu zobaczyłem w wieku 26 lat. Ale ostatnio stacjonowałem w Niemczech, a nasza brygada jest z Kolorado, a w obu tych miejscach zimy są podobne do waszej, więc nie jest to dla mnie kłopot, poza tym, lubię śnieg – uśmiecha się kapitan Christopher Kell.
Zrzeszająca wiele nacji armia amerykańska w swoje szeregi przyjmuje także Polaków. Jeden z nich trafił do Żagania.- Wygrałem zieloną kartę w 2006 roku i wyjechałem do Stanów. Tam zdałem egzaminy do wojska, potem spędziłem siedem lat w Niemczech, a teraz znowu jestem u siebie – opowiada starszy sierżant Tomasz Sobota.
Co dla 26-tysięcznego Żagania oznacza przyjazd amerykańskich żołnierzy? Lokalne władze nie ukrywają, że dla miasta i jego okolic to zarówno prestiż, jak i szansa na rozwój.- Każdy może sobie wyobrazić co się dzieje, kiedy do takiej wielkości miasta przybywa nagle tysiąc osób dorosłych, których dziesięć procent dochodu to tyle, co tutaj bardzo dobra pensja. I chcą tu spędzać wolny czas, chodzić do restauracji, na dyskoteki, dobrze zjeść – zaznacza Daniel Marchewka, burmistrz Żagania.
Główne uroczystości związana z powitaniem armii amerykańskiej w Polsce odbędą się w Żaganiu już jutro. Wezmą w nich udział przedstawiciele władz państwowych, w tym premier Beata Szydło i Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz.























