W minioną sobotę, mimo niesprzyjającej pogody, aż 50 tys. nauczycieli z całego kraju protestowało w Warszawie przeciwko planom wprowadzenia reformy oświatowej i likwidacji gimnazjów. Pośród protestujących nie zabrakło nauczycieli z naszego regionu.
„Nie dla chaosu w szkole” – pod takim hasłem Związek Nauczycielstwa Polskiego rozpoczął akcję protestacyjną przeciw planowanej reformie edukacji. Protestowali także nauczyciele z Legnicy, których do Warszawy pojechało 50.- Nie zgadzamy się na reformę zaproponowaną przez rząd i przez panią minister Annę Zalewską – zastrzega Elżbieta Drążkiewicz-Kierzkowska, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego w Legnicy.
Nauczyciele zarzucają rządowi demontaż systemu oświaty, polegający głównie na wygaszaniu, a w konsekwencji likwidacji gimnazjów. To z kolei przełoży się może na utratę pracy przez tysiące nauczycieli w całym kraju. W sobotnich protestach, poza pracownikami oświaty z całego kraju, wzięli udział także liczni politycy opozycyjni, w tym także posłanka .Nowoczesnej z Legnicy.- Wstępne szacunki mówią o 30 tys. nauczycieli, którzy stracą pracę – informuje posłanka Elżbieta Stępień z .Nowoczesnej. – Ale te liczbe mogą się nawet podwoić – dodaje.
Rządzący uspokajają i zapewniają, że zwolnień nie będzie. Trudno jednak uwierzyć w taki scenariusz, skoro w kraju do likwidacji przewidziano setki szkół.
– Główne założenie to jest likwidacja gimnazjów i na takie rewolucyjne zmiany w oświacie ZNP się nie zgadza. Nauczyciele zawsze są za zmianami, ale za zmianami merytorycznymi, a taka reforma nie ma żadnego uzasadnienia – grzmi Elżbieta Drążkiewicz-Kierzkowska.
Reforma oświaty planowana przez PiS, choć do jej realizacji jeszcze daleko, to już wywołuje ogromne emocje.
– My nie mówimy „nie” reformom, które mają udoskonalać. Mówimy „nie” reformie, która burzy to, co juz zostało stworzona – dodaje posłanka Stępień.
W samej tylko Legnicy do bezwzględnej likwidacji przewidziane będą prawdopodobnie dwie szkoły, będące samodzielnymi gimnazjami i w tych przypadkach nauczyciele najbardziej obawiają się o swoje miejsca pracy. Pozostałe funkcjonują w ramach zespołów szkół, choć i tutaj nikt nie może czuć się bezpiecznie.




