Dalsza rozbudowa osiedli czy zachowanie terenów zielonych? Dla legnickich władz odpowiedź jest prosta – to sprzedaż ziemi developerom. Nawet na osiedlu Piekary, gdzie dominacja betonu nad zielenią jest aż nadto widoczna, ostatnie skrawki zieleni niebawem będą zabudowane.
Sprawa przeszłaby bez echa, gdyby nie jeden z okolicznych mieszkańców, który do radnych napisał apel, by nie zmieniali funkcji rekreacyjnej jednej z ostatnich niezabudowanych działek na stanowiącym część Piekar osiedlu Sudeckim – na budowlaną, dając tym samym gminie zielone światło na sprzedaż gruntu pod dalszą zabudowę. Rada nie posłuchała. Zmiany w planie zagospodarowania, otwierające drogę do sprzedaży gruntu, przeszły zdecydowaną większością głosów. Autorowi petycji, mimo obietnic, głosu nie udzielono.- Poprosiłem o dosłownie 2-3 minuty, by móc zabrać głos i wyjaśnić, co leżało u podstaw takiej a nie innej mojej decyzji i dlaczego uważam, że interes społeczny w tym przypadku ma charakter nadrzędny – wyjaśniał Piotr Hetnar, oburzony po sesji 26 września, kiedy głosowano nad zmianami w planie.
Sporny kwartał zamknięty jest ulicami: Sudecką, Jankowskiego, Okulickiego i Armii Krajowej. Zamiast nowych bloków, pan Piotr widziałby tu park. Argumenty, jakie zawarł w petycji, są twarde. Podpisało się pod nią już ponad 300 osób. W dokumencie czytamy m.in. że według Światowej Organizacji Zdrowia powierzchnia terenów zielonych na jednego mieszkańca miasta powinna wynosić 50 mkw. W Polsce padają przykłady chociażby Szczecina z 73 metrami, Sosnowica z 35 czy Olsztyna z rekordowym wynikiem 99 mkw na mieszkańca. Wynik Legnicy jet na tym tle fatalny. Terenów zielonych na mieszkańca jest zaledwie 7 metrów kwadratowych. Tym bardziej dziwić może decyzja prezydenta poparta przez radnych.
– Był problem ze zbycie tej działki która w pierwotnej swojej funkcji była przewidywana pod zabudowę funkcji rekreacyjno-sportowe – zauważa Ryszard Białek, pełnomocnik prezydenta Legnicy ds. inwestycji, planowania przestrzennego i gospodarki nieruchomościami. – Natomiast pojawiły się oczekiwania ze strony mieszkańców, że osiedle Sudeckie należy rozbudowywać i nadawać mu kolejne funkcje mieszkalne – zapewnia.
Troska, jaką wyrażają władze miasta, związana z rzekomym oczekiwaniem mieszkańców na rozbudowę osiedla, może nieco dziwić. Tym bardziej że budynek postawiony w bezpośrednim sąsiedztwie działki, wciąż ma – co widać z ulicy – wiele niezamieszkałych lokali.
Sprawę zmian w planie zagospodarowania zupełnie inaczej widziało zaledwie trzech, którzy głosowali przeciw: Mirosław Jankowski, Paweł Żabicki i Maciej Kupaj.- Miejscowy plan zagospodarowania, który był przygotowany pierwotnie dla tego obszaru, zakładał, że ten teren stanowić ma tzw. zieleń uporządkowaną – zauważa Maciej Kupaj, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Legnicy (PO). – W moje opinii na osiedlu Piekary takich terenów bardzo brakuje. A na Piekarach B już w szczególności, tam nie ma żadnego terenu zielonego – dodaje.
– Mam wrażenie, że troska urzędników miejskich o nas, o zwykłych szarych mieszkańców, jest tylko w przeddzień wyborów, natomiast w trakcie trwania kadencji głos mieszkańców nie jest specjalnie istotny – zwraca uwagę Piotr Hetnar.
Miejsce, które miało być parkiem, będzie kolejnym betonowym kwartałem zabudowy osiedlowej. W mieście, gdzie terenów zielonych na głowę mieszkańca przypada wyjątkowo mało. W rankingu przygotowanym w 2015 r. przez zespół bigdata (http://biqdata.wyborcza.pl/sprawdz-czy-twoje-miasto-jest-naprawde-zieolne), dotyczącym największych polskich miast na prawach powiatu, badano powierzchniowo liczbę terenów zielonych. Legnica zajęła 60. pozycję na 65 możliwych, z wynikiem zaledwie 6,5 proc. zieleni w mieście. W tym kontekście niedawna decyzja o poprowadzeniu zbiorczej drogi południowej przez teren parku Miejskiego jest mocno dyskusyjna, podobnie jak beton zamiast zieleni na osiedlu Piekary.




