Zgwałcił swoją 25-letnią córkę, a potem jeszcze kilka razy z nią obcował. 55-latek został skazany na 3,5 roku więzienia. Wcześniej mężczyzna był już raz skazany za molestowanie obu swoich córek w czasie, gdy te były małoletnie. Za to w grudniu ubiegłego roku usłyszał karę 5 lat pozbawienia wolności.
W maju 2013 r. jedna z dorosłych córek skazanego (wówczas 27-latka) powiadomiła prokuraturę, że w latach 1998-2003, w czasie gdy miała 12 lat wielokrotnie była wykorzystywana seksualnie przez własnego ojca.
– Zmuszał on ją nie tylko do wykonania i poddania się innym czynnościom seksualnym, ale też do obcowania płciowego. Gdy przesłuchano młodszą o 2 lata siostrę pokrzywdzonej także ona ujawniła, że była ofiarę przemocy seksualnej ze strony ojca. Trwało to w okresie od 1999 do 2006 r., a zaczęło gdy kobieta miała 10 lat – mówi Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
Pierwszy akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu w grudniu 2013 r. Biegły seksuolog stwierdził, że ojciec dziewczynek nie ma zaburzeń preferencji seksualnych, a jego zachowania miały charakter pedofilii zastępczej. Wyrokiem z dnia 22 maja 2015 r. sąd I instancji skazał oskarżonego na karę 8 lat pozbawienia wolności. Sąd Okręgowy w Legnicy wyrokiem z 15 grudnia 2015 r. obniżył tę karę do 5 lat. Wyrok jest prawomocny.
– W trakcie postępowania przed sądem w sprawie molestowania sióstr jedna z nich przyznała, że ojciec zgwałcił ją jeszcze później, bo w grudniu 2011 r. w czasie gdy miała 25 lat. Potem w styczniu 2012 r. odbył z nią jeszcze kilka stosunków kazirodczych. Te czyny nie były objęte rozpoznawanym wtedy aktem oskarżenia, bo pokrzywdzona wcześniej o nich nie mówiła – mówi Łukasiewicz.
W związku z tym prokuratura, po przeprowadzeniu odrębnego śledztwa 30 grudnia 2014 r. ponownie oskarżyła ojca pokrzywdzonej, tym razem o gwałt na niej oraz kazirodztwo. Oskarżonego skazano na 3 lata i 6 miesięcy pozbawienia wolności.
– Prokurator, który żądał kary surowszej złożył wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku. Po zapoznaniu się z nim zdecyduje, czy złożyć apelację – mówi rzecznik prasowy. – Skazany w obu procesach nie przyznawał się do winy. Zgromadzone dowody nie pozostawiały jednak żadnych wątpliwości co do jego sprawstwa – dodaje Łukasiewicz.




