Dwa wozy bojowe straży pożarnej, karetka pogotowia ratunkowego i policja – młody mężczyzna przed północą postawił na nogi niemal wszystkie legnickie służby. Okazało się, że jego alarm był nieuzasadniony.
Chłopak poinformował, że w mieszkaniu na drugim piętrze kamienicy przy ul. Orzeszkowej na pewno przebywa jego matka i w ogóle nie reaguje na dzwonki i dobijanie się do drzwi. Według młodzieńca kobiecie musiało się stać coś złego.
– Okazało się, że nie chodzi o żadne zagrożenie życia lokatorki, ale raczej o konflikt rodzinny – relacjonują będące na miejscu służby ratunkowe. Kobieta konsekwentnie nie otwierała drzwi do swego mieszkania. Nie zareagowała nawet wtedy, gdy przy jej oknie pojawili się strażacy na drabinie. Dopiero, kiedy zauważyła światło ich latarki – dała znać życia zapalając nocną lampkę.
Kilkanaście minut po północy karetka i wozy straży pożarnej powróciły do swych baz. Na miejscu pozostali jedynie policjanci.
.
















