Orla Wąsosz w sobotę przypieczętowała awans do IV ligi. W meczu z Chojnowianką nie miała jednak łatwo, bo po pierwszej połowie przegrywała jedną bramką. W drugiej podopiecznym trenera Nowickiego udało się jednak przełamać niemoc i ostatecznie zainkasować trzy punkty.
– W tej rundzie ogólnie mieliśmy problem z wyjazdowymi spotkaniami. Zdobywaliśmy mało punktów, jeździliśmy na wyjazdy i się męczyliśmy. Ta gra nie wyglądała tak, jak byśmy chcieli i pierwsze zwycięstwo odnieśliśmy tydzień temu w Chobieni. Teraz drugie, które przypieczętowuje nam awans. – mówił po meczu Łukasz Stuczyk, zawodnik Orli Wąsosz.
W Wąsoszu udało się zrealizować plan na ten sezon, czyli powrót po dwóch latach przerwy do IV ligi. Orla nie zamierza już jednak analizować tego sezonu, a jak najlepiej przygotować się do nowych rozgrywek.
– Nie patrzymy już na to co było, bo patrzymy do przodu i chcemy się jak najlepiej przygotować do nowej IV ligi, żeby tam grać na odpowiednim poziomie. Takim, który przede wszystkim nas zadowala, ale również kibiców. – dodaje Stuczyk.
Jak przekonuje Łukasz Stuczyk, bardzo ważne w budowaniu tego zespołu jest fakt, że większość zawodników pochodzi z Wąsosza, albo jego okolic.
– My jakieś doświadczenie z tej IV ligi mamy, bo kilka sezonów tam zagraliśmy. Ja się najbardziej cieszę, że ten awans zrobiliśmy przede wszystkim chłopakami z naszej miejscowości. Mieliśmy też Krzysia Kendzię z Rawicza i doświadczonego trenera również z Rawicza, ale to głównie ludzie z Wąsoza i okolicznych miejscowości byli trzonem tej drużyny. Krzysiu dołożył swoje doświadczenie i dzięki temu to jakoś zagrało.




