Miedź Legnica rozbiła na własnym terenie Zagłębie Sosnowiec 4:1 (3:0) po golach Wojciecha Łobodzińskiego (2), Jakuba Vojtusa i Omara Santany. Goście odpowiedzieli tylko jednym trafieniem Mateusza Cichockiego.
Miedź pod wodzą Dominika Nowaka przyzwyczaiła kibiców do agresywnej i widowiskowej gry. Nie inaczej było dziś, gdy na stadion im. Orła Białego przyjechało Zagłębie. Od pierwszej minuty legniczanie zdominowali rywala, czego efekty przyszły już w 2. minucie. Wojciech Łobodziński zbiegł do środka wzdłuż linii pola karnego i uderzył z dystansu. Piłka odbiła się jeszcze od nogi Rafała Makowskiego, kompletnie myląc golkipera przyjezdnych i wylądowała w siatce. Licznie zgromadzeni na legnickim stadionie kibice gości liczyli pewnie, że ich ulubieńcy ruszą do odrabiania strat. Nic bardziej mylnego! Ekipa Nowaka wciąż dominowała, przez długie fragmenty spotkania nie pozwalając sosnowiczanom na wyjście z własnej połowy. Oblężenie bramki Dawida Kudły trwało w najlepsze, gdy w 24. minucie Arkadiusz Jędrych zagrał ręką we własnej szesnastce. Efekt? Do futbolówki ustawionej na 11. metrze podszedł Jakub Vojtus i pewnym uderzeniem podwyższył prowadzenie zielono-niebiesko-czerwonych. Zaledwie 6 min później mogło być już 3:0, ale arbiter nie uznał bramki Rafała Augustyniaka, odgwizdując pozycję spaloną. Miejscowi nie rezygnowali jednak z kolejnych ataków i na 2 min przed gwizdkiem oznajmiającym koniec pierwszej części meczu dobili przeciwnika. Omar Santana posłał bombę z dystansu, dokumentując ogromną przewagę swojego zespołu w tej części rywalizacji.
Po zmianie stron Zagłębie prezentowało się lepiej, a fani z Sosnowca wreszcie doczekali się… pierwszego strzału swojego zespołu. To najwyraźniej dodało wiatru w żagle gościom, bo w 55. min powinni nawet zdobyć bramkę. Tomasz Nawotka stanął oko w oko z Pawłem Kapsą, ale uderzył niecelnie. Wysiłek gości został wreszcie nagrodzony w 74. min. Stały fragment gry, spore zamieszanie pod bramką Kapsy i wreszcie gol autorstwa Mateusza Cichockiego. Radość sosnowiczan nie trwała jednak długo. Już w kolejnej akcji kapitan Łobodziński wykończył rajd Adu Kwame i podwyższył prowadzenie Miedzi na 4:1. To rozwiało marzenia gości na wywalczenie choćby punktu. Do ostatniego gwizdka wynik się już nie zmienił. Miedź wygrała drugie spotkanie z rzędu, rozbudzając apetyty kibiców na kolejne zwycięstwa. Szansa na sprostanie tym wymaganiom już w środę, 23 sierpnia. Tego dnia ekipa Dominika Nowaka zmierzy się z jego poprzednim klubem – Wigrami Suwałki.
Miedź Legnica – Zagłębie Sosnowiec 4:1 (3:0)
Miedź: Kapsa – Bartczak, de Amo, Bożić, Kwame – Bartkowiak Ż (78. Żyilński), Augustyniak Ż, Santana (68. Marquitos), Garguła (81. Egerszegi), Łobodziński – Vojtus.
Zagłębie: Kudła – Sulewski Ż, Jędrych, Najemski (45. Wrzesiński Ż), Udovicić (65. Cristovao) – Nawotka (78. Mularczyk), Cichocki, Nowak, Makowski, Banasiak – Lewicki.
.
.


































