W Parszowicach wszyscy ostrzyli sobie zęby na wyrównane spotkanie z wiosennym dominatorem grupy II legnickiej A-klasy – Odrą Ścinawa. Niespodzianki w tym starciu nie było i faworyt pokonał piąty zespół ligi aż 4:0.
– Wynik na pewno odzwierciedla to, co się działo na boisku. Odra miała więcej swoich sytuacji i wygrała zasłużenie 4:0. Niestety staraliśmy się, chłopacy zostawili serducho na boisku jednak punkty zostają u lidera. – mówił po meczu Krzysztof Baranowski ze Sparty Parszowice.
Zawodnicy z Parszowic sporo pretensji mieli także do sędziego tych zawodów, który według nich swoją decyzją mocno wpłynął na przebieg całego spotkania.
– Na chłodno po meczu to nikt nie mówi o wyniku, bo wynik jest sprawą drugorzędną. Sędzia w naszym odczuciu zabił i skrzywdził nas po raz kolejny. Powtórzę po raz kolejny, pan Maciej Kawa zabił mecz, bo powinien z czerwoną kartką wyrzucić zawodnika w dzisiejszym przypadku gospodarzy. Nam należał się rzut karny, a po chwili sędzia wyrzucił z boiska nie tego zawodnika, którego powinien, bo myślał, że usłyszał dobrze a nie usłyszał. Po prostu następnym razem niech skupi się na tym, co się dzieje na boisku a nie na tym co, kto mówi dookoła. – podkreśla Baranowski.
Sparta wiosną ma wyjątkowe problemy. Plaga kontuzji, która dotknęła zespół powoduje, że czerwona kartka ujrzana w ostatnim meczu jeszcze bardziej utrudni skompletowanie drużyny na kolejne spotkanie.
– Gramy swoje i będziemy się do końca starali utrzymać to piąte miejsce. Przy naszej obecnej sytuacji kadrowej, czyli szpitalu jaki mamy, bo to co się dzieje u nas w tej rundzie to woła o pomstę do nieba tracimy dziś kolejnego zawodnika na przynajmniej dwa mecze. – kończy zawodnik Sparty Parszowice.




