Ósme zwycięstwo w obecnym sezonie odnieśli piłkarze czwartoligowego Górnika Złotoryja. Podopieczni trenera Eugeniusza Oleśkiewicza tym razem przed własną publicznością pokonali Olimpię Kowary 2:1. Dzięki temu zwycięstwu coraz bardziej prawdopodobne staje się utrzymanie w rozgrywkach ekipy ZKS-u na kolejny rok.
Górnicy w rundzie wiosennej radzą sobie znacznie lepiej niż jesienią, kiedy to w piętnastu meczach udało im się zgromadzić zaledwie sześć punktów. Po wczorajszej wygranej piłkarze ZKS-u mają ich na swoim koncie już 28 i coraz bardziej prawdopodobne wydaje się osiągnięcie celu, jakim jest pozostanie w czwartej lidze na przyszły sezon. Na tę zdecydowaną zwyżkę formy istotny wpływ ma miejsce rozgrywania meczów. Prawie wszystkie pojedynki rundy jesiennej złotoryjanie zmuszeni byli bowiem grać na obcych boiskach, z powodu modernizacji stadionu przy ul. Sportowej.
O ostatnie zwycięstwo gospodarze musieli walczyć niemal do ostatniego gwizdka arbitra. Łatwo nie było, ponieważ to goście w 32 minucie wyszli na prowadzenie. Tuż przed przerwą strzałem z rzutu karnego wyrównał Oskar Januszewski, a w 67 minucie precyzyjnym uderzeniem popisał się Marcin Kraśnicki, który ustalił tym samym wynik spotkania. Przyjezdni za wszelką cenę próbowali doprowadzić do remisu, jednak defensywa żółto-zielonych spisywała się tego dnia bez zarzutu.
Nerwowo zrobiło się w samej końcówce pojedynku, gdy po faulu w polu karnym jednego z obrońców Górnika, sędzia wskazał na jedenasty metr boiska. Na szczęście po konsultacjach z arbitrem bocznym, doszło do zmiany decyzji i zamiast „wapna”, podyktowany został rzut wolny tuż przy linii pola karnego. W tej sytuacji drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Adrian Marchewka i ostatnie dwie minuty meczu gospodarze grali w osłabieniu. Ku uciesze miejscowej publiczności rezultat nie uległ już zmianie i ósme zwycięstwo złotoryjan stało się faktem.
Żółto-zieloni z dorobkiem 28 punktów zajmują obecnie 13. pozycję w ligowej tabeli (czwartą od końca). Tyle samo na swoim koncie zgromadziły też ekipy Sparty Grębocice i Włókniarza Mirsk.
.
Fot. Szymon Kwapiński





































