Miedź zaczęła maraton od falstartu (FOTO)

miedz_wisla_pulawy (2)Miała być pogoń za czołówką, tymczasem podopieczni Ryszarda Tarasiewicza tylko zremisowali mecz z Wisłą Puławy 1:1 (1:0), inaugurujący maraton spotkań przy Orła Białego. Bramkę otwierającą wynik zdobył Damian Rasak. Goście odpowiedzieli za sprawą trafienia Dawida Pożaka.

Choć do Legnicy przyjechała dziś ekipa walcząca o utrzymanie na zapleczu ekstraklasy, na boisku Wisła sprawiała wrażenie, jakby biła się o zupełnie odmienny cel. Już w 1. minucie Sylwester Patejuk znalazł się w dobrej sytuacji, ale strzelił zbyt lekko, by zaskoczyć Pawła Kapsę. Kilka chwil później Jakub Smektała stanął oko w oko z bramkarzem Miedzi. Tym razem Kapsę uratował sędzia, który odgwizdał pozycję spaloną. Goście powinni już natomiast wyjść na prowadzenie w 13. min, kiedy stuprocentową okazję miał Mariusz Idzik, który podciął piłkę nad golkiperem. Ta minimalnie minęła jednak słupek. Puławianie byli też bliscy strzelenia pierwszego gola w 29. min, ale po rzucie wolnym w wykonaniu Patejuka skończyło się tylko na strachu.

miedz_wisla_pulawy (34)A Miedź? Początkowo zagrażała rywalom wyłącznie po stałych fragmentach gry, które egzekwował Łukasz Garguła. Tak było w 9. i 12. min. Najpierw z piłką minął się Wojciech Łobodziński, a później Michał Stasiak. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza wreszcie jednak osiągnęli cel. Na 2 min przed przerwą kapitan Łobodziński zdecydował się na indywidualny rajd, ograł dwóch obrońców i zagrał na pole karne do Garguły. Ten odwrócił się mimo asysty defensorów i wyłożył futbolówkę niepilnowanemu Damianowi Rasakowi, który przymierzył w kierunku dalszego słupka. Wyszło piękne uderzenie i piękna bramka, a bezradny Nazar Penkowets musiał wyjmować piłkę z siatki.

Drugą połowę to Miedź zaczęła lepiej. W 52. min Garguła sprytnie dograł z rzutu wolnego do wybiegającego na pozycję Mariusza Rybickiego, ale ten trafił w słupek. W 56. ten sam zawodnik mógł zdobyć bramkę, która z pewnością pretendowałaby do miana najpiękniejszego gola na polskich boiskach w tym sezonie. Rybicki ograł obrońców jak dzieci – ruletka, kiwka, strzał, ale futbolówka po rykoszecie wyleciała za piłkę końcową. W 58. min Rasak chciał powtórzyć swój wyczyn z pierwszej połowy, tym razem jego strzał trafił w przeciwnika. Po 20 minutach Wisła się przebudziła. Najbliżej wyrównania podopieczni Adama Buczka byli w 68. min, ale Patejuk przegrał starcie sam na sam z Kapsą.

miedz_wisla_pulawy (28)Kiedy wydawało się, że legniczanie zgarną komplet punktów, w 84. min kibice dostali prawdziwe emocje. Najpierw to Miedź znów zmarnowała dobrą szansę. Tym razem Jakub Vojtus strzelił po dograniu Rasaka, ale golkiper Wisły przytomnie skrócił kąt i zażegnał niebezpieczeństwo. Po chwili puławianie byli już pod polem karnym zielono-niebiesko-czerwonych. Celnym uderzeniem popisał się zmiennik Konrad Nowak i Kapsa mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem do siatki. Miedzianka goniła wynik, ale jej fani nie obejrzeli szczęśliwego zakończenia. Między innymi dzięki instynktowi Penkowetsa, który w 90. min sparował futbolówkę na rzut rożny po kąśliwym strzale Vojtusa. Niewiele brakowało, a gospodarze nie wywalczyliby nawet remisu. Już w doliczonym czasie gry Wisła wyszła z kontratakiem w przewadze trzech na jednego. Akcję finalizował Dawid Pożak, ale fatalnie przestrzelił.

Miedź Legnica – Wisła Puławy 1:1 (1:0)
Miedź: Kapsa – Gorskie Ż, Stasiak, Midzierski, Trifonow – Łobodziński (69. Pennanen), Rasak, Garguła (64. Forsell), Daniel, Rybicki (81. Bartkowiak Ż) – Vojtus Ż.

.

.