Szczypiorniści Górnika Zabrze rozgromili we własnej hali Zagłębie Lubin w sobotnim meczu PGNiG Superligi Mężczyzn. Śląska ekipa od początku była zespołem zdecydowanie od Miedziowych lepszym.
Lepiej mecz rozpoczęli zabrzanie, którzy szybko, bo już w 7. minucie gry wyszli na trzybramkowe prowadzenie (4:1). Górnikowi w budowie przewagi pomogli Sebastian Kicki, który zaliczył dwie bardzo dobre interwencje oraz Mateusz Kornecki, wychodząc zwycięsko z wojny nerwów przy rzucie karnym.
Lubinianom nie pomógł z kolei Jarosław Paluch, który za faul w obronie, przy potężnym niezadowoleniu trenera Jerzego Szafranca, powędrował na ławkę kar. Podbudowani udanym początkiem gospodarze utrzymywali 3-4 bramkową przewagę i po kwadransie prowadzili pewnie 10:6.
Nie inaczej wyglądał drugi kwadrans pierwszej połowy. Doświadczony zespół z Zabrza nie forsował tempa, stawiając na skuteczną grę w obronie i szybkie kontry. Cały czas wysoką dyspozycję utrzymywał też Kicki, prezentował naprawdę wysoką skuteczność odbitych piłek. W konsekwencji w 25. minucie gry Górnik prowadził już siedmioma bramkami (16:9), w ciągu kolejnych kilkudziesięciu sekund dokładając kolejne trzy trafienia, w przy straconej zaledwie jednej bramce (19:10).
Wysokie prowadzenie – podbudowane kolejną bramką – podopieczni Patrika Liljestranda dowieźli już do końca pierwszej połowy i na przerwę schodzili z dziesięcioma trafieniami zaliczki (22:12).
Pierwsze fragmenty drugiej części spotkania były bardzo wyrównane. Gra toczyła się bramka za bramkę i zabrzanie w 40. minucie spotkania wciąż prowadzili pewnie 26:16. Trudne chwile w lubińskiej drużynie przeżywał wówczas Michał Stankiewicz, który faulowany przy próbie oddania rzutu przez Pawła Niewrzawę ucierpiał do tego stopnia, że pomocy medycznej udzielić musiał mu zespół lekarzy z pogotowia ratunkowego. Chwilę później obrotowy Miedziowych wrócił na ławkę rezerwowych, ale do końca zawodów nie pojawił się już na placu gry.
Ostatni kwadrans meczu Trójkolorowi rozpoczynali już z trzynastoma bramkami zaliczki (30:17). Po okresie słabszej gry Zagłębia w ofensywie, zabrzanie za sprawą szybkich kontrataków wykończonych przez Aleksandra Bushkova i Niewrzawę powiększyli swoją przewagę.
Goście z Lubina do gry usiłowali wrócić na dziesięć minut przed końcem spotkania, wykorzystując chwilowe rozluźnienie w zabrzańskim zespole, ale szczypiorniści Górnika – nawet nie grając z pełną determinacją – nie pozwalali Zagłębiu na zbyt wiele, utrzymując 10-11 bramek przewagi.
SportoweFakty.pl
Górnik Zabrze – Zagłębie Lubin 41:28 (22:12)
Górnik: Kicki, Kornecki – Niedośpiał 2, Daćko 4, Orzechowski 3, Gromyko 3, Kuchczyński 1, Jurasik 8, Bednarczyk 2, Bushkov 7, Tatarincew 3, Tomczak 6, Niewrzawa 2, Twardo.
Zagłębie: Małecki, Shamrylo – Michałów 3, Stankiewicz, Gumiński, Przysiek 4, Kuźdeba 2, Marciniak 2, Macharashvili 3, Szymślik 4, Wolski 2, Paluch, Wiącek, Czuwara 6, Nowakowski 2.




