– To jest nasze boisku i dwa punkty zostaną w Lubinie! – mówi przed dzisiejszym meczem z KPR-em Legionowo Mikołaj Szymyślik.
W weekend zaprezentowaliście się z dobrej strony w Kwidzynie. Czego zabrakło do zwycięstwa?
Zagraliśmy słabiej w drugiej połowie, co Kwidzyn skrzętnie wykorzystał. MMTS tuż po przerwie odrobił straty i kontrolował wynik do końca. Był to kolejny mecz, gdzie stwarzaliśmy sobie sytuacje rzutowe, których nie potrafiliśmy wykorzystać, co przełożyło się na końcowy wynik.
Tabela wciąż jest bardzo spłaszczona i każdy punkt jest niezwykle cenny.
Zgadza się. W tabeli jest bardzo ciasno, więc najważniejsze jest to, żeby zdobywać punkty na własnym parkiecie i przy odrobinie szczęścia wywieźć zwycięstwo z jakiegoś trudnego terenu. Jak pokazuje tabela do końca rundy zasadniczej nikt nie może być pewny swojego miejsca w tabeli.
Nie da się jednak ukryć, że gra Zagłębia w porównaniu z początkiem sezonu uległa poprawie. Czujecie, że wchodzicie na właściwe tory?
Na pewno gra nam się lepiej niż na początku sezonu. Czujemy się bardziej pewni siebie i z meczu na mecz coraz lepiej to wszystko wygląda. Grając dobrze w obronie pomagamy też naszym bramkarzom, co widać też po ostatnich meczach. Wiemy jednak, że jeszcze sporo pracy przed nami.
Przed Wami spotkanie z KPR Legionowo. Jak musicie zagrać, aby dwa punkty zostały w Lubinie?
Musimy zagrać agresywnie w obronie i narzucić swój styl gry. Przede wszystkim jednak nie możemy pozwolić sobie na niewykorzystywanie szybkich kontrataków, jak miało to miejsce w Legionowie.
No właśnie. W pierwszej rundzie, pomimo tego pokonaliście KPR na jego terenie. Teraz szykuje się inne spotkanie. Goście po udanych występach uwierzyli chyba w siebie.
KPR na pewno jest w innym położeniu niż wówczas. Można powiedzieć, że jako beniaminek jest na fali, zajmuje wysokie miejsce w tabeli, uzbierał sporo punktów i na pewno też będzie chciał dopisać kolejne po meczu z nami. My na to jednak nie pozwolimy. To jest nasze boisku i dwa punkty zostaną w Lubinie.
Będzie to ostatni mecz Zagłębia w tym roku na własnym parkiecie. Fajna okazja do sprawienia kibicom prezentu przed zbliżającymi się świętami.
Święta tuż tuż, więc liczymy na to, że zrobimy naszym kibicom i sobie prezent.
Mecz z Legionowem nie będzie ostatnim w tym roku. Dwa dni później czeka Was starcie z Puławach z Azotami. Czasu na odpoczynek za wiele nie będzie.
Czasu na odpoczynek będzie bardzo mało, można powiedzieć, że tak na prawdę nie będzie go w ogóle. Dzisiaj popołudniu gramy mecz, a już w piątek rano udajemy się w długą podróż do Puław. Tam czeka nas trudne spotkanie, ale zrobimy wszystko, żeby zagrać lepiej niż w pierwszej rundzie, gdzie na własnym parkiecie do zwycięstwa zabrakło nam naprawdę niewiele.




