LUBIN. Jochymek: Nigdy wcześniej nie byłyśmy tak wysoko

jochymek-750x330Agnieszka Jochymek nie miała zbyt wiele czasu na odpoczynek i korzystanie z urlopu. Zaraz po zgrupowaniu kadry „Agent” udała się na… zgrupowanie kadry, tym razem w plażowej odmianie piłki ręcznej. Po awansie z reprezentacją Polski na mistrzostwa świata, Agnieszka wystąpiła z kadrą na Mistrzostwach Europy w piłce ręcznej plażowej, które odbyły się w Hiszpanii.

Jak ocenisz niedawno zakończone Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej plażowej w wykonaniu kadry Polski?

Uważam te mistrzostwa za udane. Cieszyłyśmy się z piątego miejsca, jakbyśmy zdobyły medal. Nigdy wcześniej nie byłyśmy tak wysoko, więc to historyczny sukces.

Piąte miejsce to znakomity wynik. Biorąc pod uwagę, że tak niewiele zabrakło do podium pozostaje niedosyt?

Przed mistrzostwami wiele osób nie wróżyło jakiegokolwiek sukcesu naszej kadry, jednak determinacja naszej drużyny i głód sukcesu sprawiły, że pojawiła się szansa na medal. Niestety najsłabszy mecz trafił nam się w najważniejszym momencie, kiedy grałyśmy o półfinał. Niedosyt jest, bo apetyt zawsze rośnie w miarę jedzenia. Jest to dla nas nauka na przyszłość. Pozytyw jest taki, że czołówka Europy jest dla nas na wyciągnięcie ręki. Do medalu zabrakło naprawdę niewiele, trochę doświadczenia i trochę szczęścia. Z zespołami, które znalazły się w finale przegrałyśmy w shot-outach.

Trzeba przyznać, że piłka ręczna w wydaniu plażowym zyskuje coraz większą popularność w naszym kraju…

Piłka ręczna plażowa jest dyscypliną bardzo widowiskową. Już od kilku lat próbujemy zarazić naszą pasją coraz więcej ludzi. Temat piłki ręcznej plażowej coraz częściej pojawia się na kursokonferencjach trenerskich. Niestety terminy, w jakich rozgrywane są turnieje w Polsce nie są dostosowane do tego, by trafić również do klubów Superligi, których zawodnicy w tym czasie przebywają na urlopach.

W Hiszpanii grałyście wiele spotkań, czy w tym natłoku meczów była chwila na odpoczynek i rozkoszowanie się miejscem, w którym odbywał się turniej?

Doskonale wiedziałyśmy, gdzie jedziemy ale w głowach miałyśmy swój cel. Owszem miałyśmy chwile dla siebie i możliwość korzystania z uroków tego miejsca ale z rozsądkiem i do określonej godziny. To nie były wakacje tylko ciężka praca.

Selekcjonerem kadry jest Twoja mama. Jak wyglądają Wasze relację podczas takich imprez, bo wbrew pozorom masz chyba ciężej od innych?

Już na początku były kontrowersje co do mojej osoby na powołaniu. Wbrew tym wszystkim komentarzom miałam najcięższą role na tych mistrzostwach, bo oczekiwania co do mojej osoby były bardzo wygórowane. Musiałam się starać dwa razy bardziej niż inne zawodniczki i udowodnić, że zasługuje na to miejsce. Z moją mamą nie raz się poróżniłyśmy podczas mistrzostw ale uważam, że jest świetną trenerką, co udowodniła doprowadzając naszą kadrę tak wysoko i dziękuję jej za doświadczenie, które zdobyłam.

Jak spędzisz ostatnie dni urlopu?

Pozostało mi niewiele urlopu ale nie żałuję. Na pewno nie spędzę tych dni na leżeniu i nic nie robieniu. Udam się w piękne miejsce do Węgier i postaram się wyciszyć przed kolejnym wyzwaniem, jakie czeka mnie w tym roku.