JAWOR/CHOJNÓW. Szybki i wściekły

IMG_1442Specjalnie kupił BMW, by móc skutecznie uciekać przed drogówką. Bezczelnie poinformował o tym funkcjonariuszy podczas kontroli, której został poddany dokładnie na miesiąc przed szaleńczym pościgiem. W trakcie czwartej z kolei obławy został ciężko ranny od policyjnych kul. Cudem uszedł z życiem.

Prokuratura Rejonowa w Jaworze zakończyła śledztwo w sprawie nocnego pościgu, w trakcie którego policjanci oddali 13 strzałów w kierunku uciekającego BMW. Zdaniem śledczych funkcjonariusze nie przekroczyli swych uprawnień, a użycie przez nich broni palnej było w pełni uzasadnione. Sprawa zakończyła się umorzeniem z powodu tzw. braku znamion przestępstwa.

Do incydentu doszło 11 sierpnia 2013 roku około godz. 2 w nocy. Policjanci z drogówki usłyszeli komunikat nadany przez radiostację o białym BMW, którego kierowca nie zatrzymał się do kontroli i ucieka ulicami Legnicy. Patrol, przejeżdżający ul. Jaworzyńską, zauważył mknące obok auto. Wtedy mundurowi, w swym oznakowanym radiowozie, włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe, a następnie rzucili się w pościg.

Uciekinier wjechał na autostradę. – Prowadził samochód brawurowo, z prędkością nawet 220 kilometrów na godzinę – relacjonuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy. – Za wszelką cenę wyprzedzał inne auta, nie sygnalizując kierunkowskazem chęć zmiany pasa ruchu. W pewnym momencie próbował zepchnąć radiowóz na barierę energochłonną – dodaje prokurator.

Momentami BMW osiągało prędkość 230 km na godzinę. Jechało środkiem drogi i spychało innych kierowców do krawędzi jezdni. Po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów zjechało do Wądroża Wielkiego. Przy pobliskim skupie palet zbieg zgasił silnik auta i wyłączył światła.

Kiedy zobaczył, że został dogoniony przez drogówkę, znów rzucił się do ucieczki. Policjanci trzykrotnie zajeżdżali mu drogę, on jednak uderzał w radiowóz i jechał dalej. Wreszcie mundurowi wysiedli z samochodu i zaczęli wydawać standardowe komendy.

Zbieg nie reagował. Nagle zaczął czegoś szukać w swym samochodzie. Policjanci nie widzieli jego dłoni. Obawiali się, że może mieć broń. Wtedy BMW nagle zaczęło cofać, celowo potrącając jednego z funkcjonariuszy. Policjanci wyciągnęli broń. Po komendzie „stój, bo strzelam”, jeden z nich oddał cztery strzały w tylne koło BMW. Kierowca nie zamierzał się jednak poddać i próbował najechać na drugiego z mundurowych. Wtedy padło kolejnych dziewięć strzałów, do momentu aż uciekinier nie był w stanie dalej jechać.

Podczas zatrzymania w agresywny sposób stawiał opór. Badania wykazały, że był pod wpływem środków odurzających. Dopiero po wyciągnięciu go z auta i założeniu kajdanek okazało się, że ma dwie rany postrzałowe brzucha, które uszkodziły mu wątrobę, żołądek, przeponę i opłucną. Na miejsce wezwano karetkę. Śledczy przyznają, że obrażenia te realnie zagrażały jego życiu.

Uciekinier notorycznie jeździł bez uprawnień i co najmniej od pół miał na pieńku z drogówką. W lutym 2013 roku, jadąc volkswagenem polo, nie zatrzymał się do kontroli we wsi Stary Łom w pobliżu Chojnowa. Podczas ucieczki zakopał się w zaspie. Wówczas otrzymał tysiąc złotych mandatu. Na miesiąc przed strzelaniną, za jazdę bez uprawnień, otrzymał 500 zł mandatu. Wtedy poinformował chojnowskich policjantów, że kupił już sobie szybkie BMW i dlatego jest to jego ostatnia kontrola drogowa. Trzy dni później, również w Chojnowie, faktycznie uniknął pościgu po tym, jak nie zatrzymał się do kontroli. Policjanci odpuścili mu, ponieważ do zajścia doszło na terenie miasta. Ta sama historia powtórzyła się dwa tygodnie później i na kilka godzin przed strzelaniną.

Nieuchwytny

Jaworscy prokuratorzy prowadzą odrębne śledztwo przeciwko kierowcy BMW, Jarosławowi S. Pod koniec grudnia udało się postawić mu zarzuty dotyczące sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu drogowym, czynnej napaści na policjantów i uszkodzenia mienia. Jak dotąd podejrzanego nie zdołano przesłuchać…

JOM

Dodaj komentarz