Kuźnia Jawor podtrzymała dobrą passę w starciach z Kaczawą Bieniowice. Jaworzanie pokonali dziś zasłużenie bieniowiczan 5:2, a wszystkie gole dla naszej drużyny strzelił Marcin Bagiński. W Bieniowicach w barwach jaworskiej Kuźni mieliśmy dziś debiut oraz powrót po ciężkiej kontuzji. Premierowy występ zaliczył Ukrainiec Yurii Shkvarlo, a w niebiesko-żółto-czarnych barwach po urazie ponownie zagrał Krystian Pietruszka.
Zawody nie mogły lepiej rozpocząć się dla Kuźni. Po kilkudziesięciu sekundach gry w polu karnym Kaczawy Marek Wyszowski fauluje Przemysława Wiśniewskiego i sędzia wskazuje na „wapno”. Do piłki podchodzi Marcin Bagiński i trafia tego dnia po raz pierwszy. Po tym trafieniu piłkarze MRKS-u wykonali kołyskę dla Emiliana Borka, któremu we wtorek urodziła się druga córka – Tosia. Bieniowiczanie mogli dać szybką ripostę na to trafienie, ale przy strzale z kilkunastu metrów skutecznie interweniował Patryk Borek.
W dziesiątej minucie król strzelców legnickiej Klasy Okręgowej z sezonu 2016/2017 podwyższa na 2:0. Tym razem wykorzystał on podanie z lewej flanki od Seweryna Sucheckiego. Jaworzanie mieli kolejne szanse na podwyższenie prowadzenia. Między innymi trzykrotnie trudnymi, mocnymi uderzeniami był sprawdzany golkiper Kaczawy, lecz nie mylił się.
W 37 minucie Kaczawa zdobywa bramkę kontaktową. Paweł Chmurowski pobiegł z futbolówką wzdłuż szesnastki i skutecznie uderzył po krótkim słupku. Odpowiedź ze strony przyjezdnych nadeszła bardzo szybko, którzy zaaplikowali gospodarzom gola do szatni. Przemysław Wiśniewski zacentrował w pole karne i Marcin Bagiński zamienił to podanie na gola. Już chwilę wcześniej mogło być 3:1, lecz w zamieszaniu podbramkowym Kamil Dunaj trafił w poprzeczkę.
W przerwie kontuzjowanego Marka Wyszowskiego zastąpił były bramkarz MRKS-u Miłosz Kudłacz i już po siedmiu minutach musiał wyciągać piłkę z siatki. Debiutujący w Kuźni Yurii Shkvarlo zagrał na skrzydło do Przemysława Pieca, ten następnie posłał piłkę wzdłuż pola karnego. Nie złapał jej Miłosz Kudłacz, bieniowicka defensywa nie zdołała wybić, a najprzytomniej w tym zamieszaniu zachował się Marcin Bagiński, który ze stoickim spokojem wykorzystał nadarzającą się okazję.
W 56 minucie Kaczawa nadrobiła część strat za sprawą Kamila Kontraktewicza, który wykorzystał jedenastkę. Jednak po kolejnych czterech minutach gry Kuźnia znów prowadziła różnicą trzech trafień. Niezbyt uderzenie po ziemi Przemysława Pieca zamieniło się w asystę, a na listę strzelców z bliskiej odległości wpisał się nie kto inny jak Marcin Bagiński.
Jaworzanie mieli jeszcze kilka szans, aby wygrać okazalej. Kolejny raz we znaki dał się miejscowym swoimi próbami Marcin Bagiński. W 75 minucie w pole karne Kaczawy z piłką wpadł w indywidualnym rajdzie Emilian Borek i trafił w boczną siatkę. Dyspozycję Miłosza Kudłacza tego dnia sprawdził także między innymi Yurii Shkvarlo, ale oba jego strzały zostały obronione.
Klasa O: Kaczawa Bieniowice – Kuźnia Jawor 2:5 (1:3)
Bramki: Chmurowski 37′, Kontraktewicz 56′-k. – Bagiński 2′-k., 10′, 45′, 52′, 60′
Kaczawa: Marek Wyszowski (Miłosz Kudłacz 46′) – Paweł Chmurowski, Michał Śliwiński, Kamil Kontraktewicz (Paweł Kluzowicz 46′), Damian Domagała, Adam Kasperowicz, Dariusz Komaniecki (Adam Serenda 46′), Marcin Kowalski, Jarosław Omański (Mateusz Łoziński 46′), Rafał Stępień, Radosław Wroński
Kuźnia: Patryk Borek – Przemysław Wiśniewski, Bartłomiej Gwiździał, Kamil Dunaj, Łukasz Duda (Krystian Pietruszka 72′), Przemysław Piec, Kamil Janoś (Yurii Shkvralo 46′), Emilian Borek, Kacper Grabarczyk, Seweryn Suchecki (Sylwester Dworakowski 67′), Marcin Bagiński
autor: Marcin Juszczyk



























































