Galeria Sztuki w Legnicy zaprasza w piątek na dwa wernisaże. Pierwszy rozpocznie się o godz. 17 w Galerii RING w Rynku 12 i będzie spotkaniem z artystką Justyną Adamczyk i z jej wystawą: „gdziekolwiek (anywhere)”. Drugie otwarcie zaplanowane jest na godz. 18 w salach wystawowych przy pl. Katedralnym 1, gdzie pojawi się ekspozycja Hanny Krzewskiej-Lis pod tytułem „Co jest za linią horyzontu?”. Wstęp wolny.
W trakcie wernisaży odbędzie się noworoczna loteria, podczas której wylosować będzie można grafiki, kalendarze, kubki, galeryjne zestawy katalogów oraz wiele innych gadżetów. Wszystkie losy bezpłatne! Z kolei podczas wernisażu wystawy Hanny Krzewskiej-Lis, będzie możliwość zakupu wybranych prac artystki.
Po ośmiu latach od dyplomu, wyróżnionego w 17. Ogólnopolskim Przeglądzie Malarstwa Młodych Promocje 2007, Justyna Adamczyk powraca do Legnicy z indywidualną wystawą, czynną od 12 do 31 stycznia 2016 r.
Autorka ekspozycji w 2007 roku ukończyła malarstwo na wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych im. E. Gepperta (dyplom w pracowni prof. P. Błażejewskiego i ad. P. Pintala). Szybko zwróciła na siebie uwagę kuratorów sztuki i krytyków. Jeszcze w czasie studiów była stypendystką ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Od 2005 roku bierze udział w licznych wystawach oraz konkursach, tak w kraju, jak i za granicą. Jej prace wystawiano m.in. w Wiedniu, Frankfurcie, Chicago, Londynie. Obecnie mieszka i tworzy w Warszawie.
– Na obrazach umieszczam rzeczy, o których chciałabym zapomnieć albo chcę zapamiętać – mówi Justyna Adamczyk. W twórczości skupia się na emocjach. Narzuciła sobie rygor, aby z maksymalną szczerością opowiadać o swoich tęsknotach, lękach, fobiach. Forma jest konsekwencją takiej postawy. Uproszczona do tego, co istotne, oczyszczona ze zbędnych ozdobników, które mogłyby zanieczyścić przekaz lub odwrócić uwagę odbiorcy. Zamiast detali artystka wybiera symbol i skrót.
Przez to jej najnowsze prace lokują się gdzieś w pobliżu sennych majaków, mrocznych mar i zmór, wśród fantasmagorycznych wizji z pogranicza snu i jawy, na progu podświadomości. Są jak upiory, które nie wiedzieć skąd przychodzą nad ranem dopominać się krwi.
Wcześniej, opowiadając o kobiecości i seksualności, Justyna Adamczyk prowadziła artystyczne eksperymenty; kładła przenikające się wzajemnie plamy akrylu na niezagruntowaną lnianą surówkę. Efekt budził dyskretne skojarzenia z płynami fizjologicznymi, co prowokowało do zachwytów nad „językiem subtelnie oscylującym pomiędzy delikatnością formy i jej aluzyjnością a dosłownością organiczno – ustrojowych plam” (Przemysław Pintal).
– W pracach poszukuję prostej, lecz niebanalnej formy, bogatej w symbolikę. Dlatego też wiele rzeczy, które tworzę ma charakter ikonograficzny – wyjaśnia Justyna Adamczyk.
.










