Miedź znów wygrała. Były emocje! (FOTO)

Miedź Legnica zwyciężyła z Bytovią Bytów 2:1 (0:0) i zachowała pozycję lidera Nice I Ligi. Bramkę otwierającą wynik zdobył Kamil Wacławczyk. Dla ekipy Dominika Nowaka strzelali obcokrajowcy: Mladen Bartulović i Marquitos.

Podopieczni Dominika Nowaka przez 80 minut próbowali dziś sforsować obronę Bytovii Bytów, ale to goście jako pierwsi wyszli na prowadzenie. Stracona bramka podrażniła legniczan do tego stopnia, że w ciągu czterech minut odpowiedzieli dwoma golami!

Spotkanie lidera z czwartą ekipą zaplecza ekstraklasy zaczęło się spokojnie. Żadna ze stron nie chciała podjąć ryzyka. Odważniej piłkarze Miedzi zaczęli grać dopiero po kwadransie i zaledwie kilka chwil później doczekali się świetnej okazji na gola. W 17. minucie rozgrywający dobre zawody Michał Bartkowiak dośrodkował z prawej strony wprost na głowę Przemysława Mystkowskiego. Zawodnik, który przebojem wdarł się do składu legniczan tydzień temu w derbowym starciu z Chrobrym, który okrasił zresztą golem, tym razem uderzył głową, ale trafił tylko w słupek. W 30. min kolejną szansę znów stworzył Bartkowiak. Skrzydłowy popędził w kierunku linii końcowej, by w decydującym momencie wyłożyć piłkę Jakubowi Vojtusowi, ale snajper zielono-niebiesko-czerwonych zamiast do siatki strzelił w trybuny. Ekipa Dominika Nowaka gościła częściej pod szesnastką bytowian, czego efektem były jeszcze dwie dobre sytuacje. Obie zmarnował jednak Vojtus. W 41. min Słowak uderzył bardzo niecelnie po świetnym podaniu Mladena Bartulovicia, by na kilka chwil przed gwizdkiem oznajmiającym przerwę nieco lepiej wykończyć akcję. I tym razem jednak piłka przeleciała obok słupka.

Drugą połowę Bytovia rozpoczęła odważniej, dzięki czemu legniczanie mieli więcej okazji do wyprowadzania szybkich ataków. W 55. min powinno być 1:0, ale najlepszą ze swoich dotychczasowych sytuacji zmarnował Jakub Vojtus. Tym razem egzekutor miedzianki stanął oko w oko z Mateuszem Oszmańcem, jednak górą z pojedynku wyszedł golkiper przyjezdnych, co wywołało przeciągły jęk zawodu kibiców zgromadzonych na stadionie im. Orła Białego. W dalszej części spotkania Miedź częściej stwarzała zagrożenie pod bramką przeciwnika, ale to bytowianie jako pierwsi mogli cieszyć się z gola. W 80. min w polu karnym Kapsy trwała kopanina, futbolówka odbiła się kilka od nogi jednego zobrońców, przejął ją Kamil Wacławczyk i wbił do siatki, dając prowadzenie gościom. Reakcja ekipy Nowaka? Perfekcyjna, bo już w 82. min Bartulović huknął w kierunku dalszego słupka i błyskawicznie wyrównał stan rywalizacji. Na tym jednak nie koniec. Legniczanie poszli za ciosem i już w 84. min było 2:1! Tym razem Adu Kwame podał z lewego skrzydła, a Hiszpan Marcos Garcia Barreno wślizgiem wepchnął piłkę do bramki. Szalona radość na trybunach poniosła legniczan do kolejnych ataków i niewiele brakowało, a przed końcowym gwizdkiem podwyższyliby prowadzenie. Ostatecznie wynik już się jednak nie zmienił, bo Jakub Vojtus podsumował swoją strzelecką niemoc pudłem… do pustej bramki!
Zwycięstwo z Bytovią sprawiło, że zielono-niebiesko-czerwoni utrzymali pozycje lidera I ligi i ze spokojem mogą przygotowywać się do kolejnego ligowego starcia (16 września zagrają na wyjeździe ze Stomilem Olsztyn).

Miedź Legnica – Bytovia Bytów 2:1 (0:0)
Miedź: Kapsa – Bartczak Ż, Osyra, Bożić, Kwame Ż – Bartkowiak (90. Jaroch), Garguła (90. Egerszegi), Mystkowski (72. Marquitos), Augustyniak, Bartulović – Vojtus.
Bytovia: Oszmaniec – Kamiński, Stasiak, Gonzalez, Wilk – Wolski, Duda, Wacławczyk, Poczobut (89. Kpassa), Jakóbowski (77. Biel) – Surdykowski.

.

.