Podopieczni Ireneusza Mamrota wygrali derbowy pojedynek z Miedzią Legnica 2:1 (1:0) po bramkach Pawła Wojciechowskiego i Mateusza Machaja. Honorowe trafienie dla ekipy Ryszarda Tarasiewicza zaliczył Damian Rasak.
To było zasłużone zwycięstwo głogowian, którzy do przerwy byli zwyczajnie lepsi. Po zmianie stron bronili wyniku, ale potrafili odpowiedzieć groźnymi kontratakami. Punkty wywalczone w Legnicy pozwolą im zwiększyć przewagę nad strefą spadkową. A Miedź? Straciła szanse wspięcia się na miejsce wicelidera I-ligowej tabeli.
Obie drużyny rozpoczęły spotkanie w wolnym tempie. Wystarczy wspomnieć, że na pierwszy strzał kibice zgromadzeni na stadionie im. Orła Białego czekali do 12. minuty. Atakował Chrobry, ale Paweł Kapsa był górą. Bramkarz Miedzi okazał się jednak bezradny w 21. minucie, gdy Mateusz Machaj urwał się Keonowi Danielowi i dośrodkował z prawej strony boiska. Do piłki dopadł Paweł Wojciechowski i efektownym szczupakiem wbił piłkę do siatki. Utrata gola podziałała na podopiecznych Ryszarda Tarasiewicza jak zimny prysznic. W ciągu 10 kolejnych minut kilka razy groźnie zaatakowali, ale Anatoli Gospodinow zachowywał czyste konto. Najbliżej kapitulacji był w 30. minucie, kiedy w jego pole karne wbiegł Petteri Forsell. Najlepszy strzelec I ligi oddał płaski strzał. Futbolówka minęła Bułgara, ale z linii bramkowej wybili ją defensorzy Chrobrego. Do szatni Ireneusz Mamrot i jego piłkarze schodzili w dobrym humorze, ale zaliczka mogła być jeszcze większa. W 33. minucie ich kapitan i były gracz zielono-niebiesko-czerwonych zamykał wrzutkę z lewego skrzydła, lecz trafił tylko w boczną siatkę.
Po przerwie to Miedź miała ostrzeliwać bramkę głogowian, ale stało się odwrotnie. W ciągu trzech minut Karol Danielak dwukrotnie stanął oko w oko z Kapsą. Najpierw, w 56. minucie, gdy przeniósł piłkę nad poprzeczką, ale i trzy minuty później, kiedy strzelił jeszcze gorzej. Legniczanie rewanżowali się strzałami z dystansu. Dwukrotnie szczęścia próbował Forsell, ale Gospodinow był czujny. Po drugim z jego uderzeń Miedź miała rzut rożny. W polu karnym głogowian zakotłowało się, ale obrońcy znów wybili piłkę z linii bramkowej. W 67. minucie miejscowi fani odpalili świece dymne i sędzia przerwał grę na kilka chwil. Być może to odmieniło grę ich ulubieńców. Chrobry zaprosił przeciwnika na swoją połowę i skutecznie bronił dostępu do własnej bramki, czekając na okazje do kontrataków. Przełomowa akcja miała miejsce w 79. minucie. Wprowadzony na murawę za Petteriego Pennanena Hiszpan Marquitos wrzucił futbolówkę na pole karne, a tam w zamieszaniu najprzytomniej zachował się Damian Rasak, który wbił ją do bramki rywala. Ostatni akcent należał jednak do piłkarzy Ireneusza Mamrota. Tuż przed końcowym gwizdkiem Mateusz Machaj uderzył celnie z rzutu wolnego i Kapsa musiał wyjąć piłkę z siatki. Jego koledzy nie zdążyli nawet wznowić gry i pierwsze od siedmiu kolejek ligowe zwycięstwo głogowian stało się faktem.
Miedź Legnica – Chrobry Głogów 1:2 (0:1)
Miedź: Kapsa – Bartczak, Stasiak, Midzierski, Potouridis – Łobodziński, Pennanen (74. Marquitos), Forsell, Daniel, Rasak – Djermanović (64. Vojtus).


































