Prochowiczanka Prochowice nie była w stanie urwać punktów Konfeksowi Legnica na jego boisku. Ostatecznie podopieczni Zbigniewa Antosiewcza przegrali aż 1:4.
– Na pewno było widać, że zostaliśmy w szatni. W pierwszej połowie większość zawodników nie potrafiła sobie poradzić z tym stresem, a mamy zespół młody. Nie ma się co oszukiwać, ja tutaj troszeczkę podnoszę wiek drużyny, ale mamy młodych chłopców, którzy mają 19-20 lat i widać to szczególnie na wyjazdach. – mówił po meczu Zbigniew Antosiewicz, trener Prochowiczanki Prochowice.
Plany trenerowi Antosiewiczowi z całą pewnością popsuła szybka kontuzja jednego z kluczowych ogniw w Prochowiczance, który już po kilkunastu minutach musiał opuścić boisko.
– Trzeba zaznaczyć, że taka najbardziej doświadczona osoba z przodu to Piotrek Niewdana i ta jego szybka kontuzja troszeczkę nam zaburzyła plany, jeżeli chodzi o grę w Legnicy. Później próbowaliśmy wysoko siąść na Konfeks i to przyniosło skutki, bo mieliśmy sytuacje. – podkreśla Antosiewicz.
Prochowiczanka miała swoje szanse w tym meczu przy stanie 1:2, jednak czterokrotnie w jednej akcji nie potrafiła pokonać bramkarza Konfeksu z najbliższej odległości.
– Jeśli w meczu wyjazdowym z takim rywalem jak Konfeks z dwóch metrów nie trafiamy do bramki lub trafiamy w bramkarza to ciężko zdobyć punkty. – mówi trener Prochowiczanki.
Jak zaznacza grający trener Prochowiczanki, jego zespół jest wciąż w grze o IV ligi i pomimo porażki wciąż liczy na szczęśliwe zakończenie sezonu.
– Walczymy o IV ligę może nie w szatni, bo nawet nie mówimy sobie takich rzeczy. My po prostu chcemy zagrać dobry każdy kolejny mecz i każdy mecz wygrać. Nieraz tak jest, że coś nie idzie, nie ma się dnia, słabsza dyspozycja i się przegrywa. – kończy Zbigniew Antosiewicz.




