Kibice zgromadzeni na niedzielnym meczu w Pielgrzymce byli świadkami prawdziwego rollercostera zakończonego ostatecznie remisem 4:4 lidera z wiceliderem grupy V legnickiej B-klasy.
– Był to bardzo dobry mecz, w którym na boisku spotkały się dwie równorzędne drużyny. Według mnie byliśmy trochę lepsi. Błędy, które u nas powstały także u bramkarza, który nie był zbytnio dysponowany, dlatego to skutkowało na wyniku. – mówił po meczu Kazimierz Stańczak, trener LZS-u Lipa.
Remis w tym spotkaniu z całą pewnością bardziej cieszy gospodarzy, którzy dzięki niemu zachowali czteropunktową przewagę nad swoimi najgroźniejszymi rywalami. Jak podkreśla jednak szkoleniowiec drużyny z Lipy, jego ekipa nie zamierza odpuszczać walki o awans.
– Staramy się wywalczyć awans i mam nadzieje, że obecny lider gdzieś straci punkty a my zyskamy i odrobimy tą stratę w stosunku do nich. – podkreśla Stańczak.
W wielu przypadkach zespoły boją się awansu z B-klasy do A-klasy. Inaczej jest w Lipie, w której w przypadku wywalczenia przepustki do wyższej ligi nie boją się o możliwości klubu.
– Duży udział tutaj jest grona działaczy, którzy starają się robić wszystko, by przy awansie zespół bez problemu mógł walczyć w wyższej lidze. – dodaje trener LZS-u Lipa.
Spotkanie Fenixu Pielgrzymka z LZS-em Lipa było prawdziwą promocją piłki na najniższych szczeblach piłkarskich, co zauważał szkoleniowiec drużyny gości.
– Powiem niejednokrotnie, że w tych niższych ligach grają zawodnicy, którzy warci są zauważenia. Niestety ze względów na naszą sytuację ekonomiczną krajową grają gdzie grają i po prostu szukają pracy. Jeżeli by kluby z wyższych lig zagwarantowały im jakieś tam sukcesywne dofinansowanie to na pewno by nie grali w tych niższych ligach. – kończy Kazimierz Stańczak.




