Chrobry Głogów w Wielką Sobotę przegrał wyjazdowe spotkanie w ramach 23. kolejki piłkarskiej I ligi. Podopieczni Ireneusza Mamrota, choć po pierwszej połowie prowadzili 1:0 to ostatecznie ulegli Olimpii Grudziądz 1:2.
– W spotkaniach z Olimpią, poza tym z jesieni, nie mamy za dużo piłkarskiego szczęścia. Mieliśmy 1:0 i więcej niż stuprocentową sytuację Maćka Górskiego. Ten mecz mógł wyglądać inaczej… A w pozornie niegroźnej sytuacji jest rzut karny. Później to już akcja za akcję, których Olimpia miała chyba więcej. – analizuje Ireneusz Mamrot.
Głogowianie mogli strzelić kolejne bramki, a najlepszą sytuacje miał Mateusz Machaj. Niewykorzystana akcja zemściła się i to Olimpia wygrała 2:1.
– Remis nic Olimpii nie dawał, a odkryliśmy się całkowicie. Zrobiły się duże odległości w formacjach, stąd okazje gospodarzy, którzy – nie ma się co oszukiwać – wykazali się większą mądrością. Jest duży niedosyt, lecz taka jest piłka. – podkreśla Mamrot
W Głogowie nie załamują się. Co prawda w przypadku zwycięstwa w Grudziądzu głogowianie zameldowaliby się na piątym miejscu w tabeli, lecz i tak sytuacja podopiecznych Ireneusza Mamrota nie wygląda najgorzej. Jak podkreśla sam szkoleniowiec, najważniejsze jest by z takich porażek wyciągać wnioski.
– Porażki uczą pokory i trzeba wyciągać z nich wnioski. Nie wyobrażam sobie, byśmy nie wyciągnęli wniosków po takim meczu, w którym mieliśmy wszystko pod kontrolą. Druga bramka… Tę akcję można było przerwać i wracalibyśmy z punktem. – kończy szkoleniowiec Chrobrego.




