REGION. Konfeks wygrywa i ma chrapkę na coś więcej

PA3_3672Trener Andrzej Kisiel wycisnął ze swoich zawodników podczas okresu przygotowawczego maksimum. Ciężka praca skutkuje, czego skutkiem jest efektowna inauguracja rundy wiosennej, w której Konfeks nie dał żadnych szans Gromowi Gromadzyń-Wielowieś pokonując go aż 4:0.

W Legnicy już podczas okresu przygotowawczego mówiło się, że drużyna przygotowywana przez doświadczonego szkoleniowca może być czarnym koniem klasy okręgowym. Wpływ na takie zdanie, nie miały nawet słabsze wyniki na początku okresu przygotowawczego. Pokazem siły legniczan było jednak ostatnie starcie, w którym podopieczni Andrzeja Kisiela przegrali 1:2 z Orkanem Szczedrzykowice.

– Z okresu przygotowawczego jestem bardzo zadowolony. Bardzo solidnie pracowaliśmy przez te trzy miesiące i myślę, że będziemy z tego zadowoleni w trakcie sezonu. Z wyników meczów sparingowych nie jestem zadowolony, ale to dla mnie drugorzędna sprawa. – mówił Andrzej Kisiel, trener Konfeksu.

Samo spotkanie przebiegało pod dyktando drużyny z Legnicy. Trudno się temu dziwić w sytuacji, w której trener Konfeksu mógł sobie pozwolić na posadzenie na ławce rezerwowych jednego z czołowych zawodników klasy okręgowej – Arkadiusza Cymbalisty. Podopieczni trenera Kisiela nawet bez niego dopięli swego przed przerwą i wyszli na prowadzenie za sprawą Alana Lecha. Mecz na dobre rozpoczął się w drugiej połowie, a pierwsze skrzypce grał wspomniany już Cymbalista. W 54. minucie prowadzenie podwyższył Krystian Kowalczyk. W kolejnych minutach Konfeks nie zwalniał, a Grom ratował tylko będący w niezłej dyspozycji w bramce Kamil Salamon. Bramkarz zespołu z Wielowsi był bez szans w doliczonym czasie gry, gdy legniczanie jeszcze dwukrotnie pokonali go po uderzeniach Cirko i Cymbalisty. Ostatecznie całe spotkanie Konfeks wygrał 4:0, czym potwierdził swoje aspiracje do walki o awans o IV ligę.

– Ta grupa jest bardzo trudna, bo są cztery drużyny, które są bardzo mocne i do tego doszły Prochowice, które się bardzo mocno wzmocniły. Nie ukrywam, że traktuje naszą drużynę jako piątą drużynę, która włączy się do walki o awans. Także tu będzie dosyć ciekawie. – mówił jeszcze przed meczem Andrzej Kisiel.

A co z Gromem? Jak mawia pewne przysłowie – „kto mieczem wojuje ten on miecza ginie”. Wszystko wskazuje na to, że będącemu w dołku zespołowi z Wielowsi ciężko będzie podnieść się z dołu tabeli. Transfer Tomasza Szewczuka okazuje się niewypałem, ponieważ zawodnik ominął już pierwszy mecz a sprawa Tomasza Cichockiego jest wręcz kuriozalna. Młody zawodnik w przerwie zimowej miał propozycje odejścia do innych, lepszych zespołów a jego transfer zablokowany został przez władzę zespołu z Wielowsi, które zażądały horrendalnie wysokiej kwoty za swojego zawodnika. Cała sytuacja nie działa z całą pewnością dobrze na atmosferę w Gromie, ponieważ Cichocki najprawdopodobniej zawiesi buty na kołku a drużyna z Wielowsi i tak nie będzie miała swojego zawodnika.