Płacisz albo usuwasz – lubińscy radni robią porządek z reklamami

Od lewej: Małgorzata Reguła i Wioletta Cedro

Co jest szyldem, a co reklamą? W mieście zrobiło się spore zamieszanie, bo do lubinian zaczynają docierać informacje, że muszą zapłacić za szyldy reklamowe lub je usunąć. Nowe przepisy uchwalono, ale większość lokalnych przedsiębiorców nie ma pojęcia, co ich czeka. 

Tzw. uchwałę krajobrazową lubińscy radni przyjęli w połowie czerwca. Towarzyszy jej wprowadzenie w mieście opłaty reklamowej, która obejmuje wszystkie nośniki reklamowe. Główny cel uchwały to uporządkowanie chaosu w reklamach i billboardach w mieście, a co za tym idzie, poprawa estetyki Lubina. Rzecz w tym, że mieszkańcy nie wiedzą o tym, że muszą coś płacić. – Zgłasza się do mnie coraz więcej osób, które przypadkowo dowiadują się o wejściu w życie tej uchwały. O tym, że nie mogą stosować żadnych reklam na szybach i że muszą wypełnić stosowne deklaracje, złożyć je w urzędzie i płacić – mówi radna Maria Szydłowska.

Wioletta Cedro prowadzi na osiedlu Ustronie IV swój mały biznes – świadczy usługi fryzjerskie i krawieckie (na zdj.) – O tym, że reklamy nie mogą wisieć na oknach, dowiedziałam się wczoraj. Nie wiem, dlaczego i komu one przeszkadzają? Uważam, że moja reklama jest ładna i estetyczna, dzięki niej ludzie wiedzą, jakie usługi tutaj świadczymy. Ta reklama pełni też funkcję rolety, osłania nas przed słońcem, a nasze klientki przed wścibskimi spojrzeniami przechodniów – tłumaczy kobieta.

Z krawiectwem sąsiaduje sklep spożywczy, który prowadzi Małgorzata Reguła. Jego szyby także są oklejone, w czym właścicielka nie widzi nic złego: – Ja sobie nie wyobrażam, że teraz trzeba będzie te reklamy zrywać i montować coś nowego. To kosztowało mnie dwa tysiące złotych. Kto mi zwróci te pieniądze? – pyta lubinianka. – Te reklamy są ładne, estetyczne i przyciągają klienta, a mnie i mój towar chronią przed słońcem. Słońce uszkadza nie tylko opakowania towaru, który blednie, ale powoduje też, że produkty szybciej się psują – dodaje.

Radna Maria Szydłowska

Zdaniem Marii Szydłowskiej należy zmienić treść uchwały, by dopasować ją do warunków panujących w Lubinie. Radna planuje złożenie interpelacji w tej sprawie.

– Trzeba coś zrobić, żeby tę uchwałę zmienić i pozwolić umieszczać mieszkańcom np. na reklamy na szybach. Nie jestem za tym, żeby montować szyldy na nowych elewacjach budynków. To 15-centymetrowy styropian, siatka, gładź i puc, które nie utrzymają tych konstrukcji. A jeżeli wbijemy długie, 30-centymetrowe gwoździe, to znowu zniszczymy całą elewację. To też nie jest rozwiązanie – tłumaczy radna. – Do końca września przedsiębiorcy muszą składać stosowne deklaracje i już zacząć płacić za reklamy. A koszty nie są wcale małe. To jest 2,45 zł od sztuki plus 0,20 groszy za każdy metr kwadratowy. Jeśli reklama jest większa lub jest ich więcej, to miesięcznie możemy płacić nawet 180 zł. W efekcie usługi podrożeją, zapotrzebowanie się zmniejszy i te małe zakłady będą zamykane – uważa Maria Szydłowska.

W tej sprawie pojawia się mnóstwo pytań, stawianych przez mieszkańców – kto powinien płacić? Co jest szyldem, a co reklamą? Czy jeśli tylko informujemy o usługach, jakie świadczymy, to możemy okleić szyby? A jeśli dołożymy do tego jeszcze logo, jakieś hasła i obrazki, to już nie możemy?

Jacek Mamiński, rzecznik prezydenta Lubina zapewnia, że na wszystkie pytania odpowiedzą urzędnicy, którzy pomogą też wypełnić deklaracje.

– W Lubinie jest dużo pytań, ale nasi urzędnicy służą tutaj pomocą. Od września płacimy już za wszystkie reklamy, które mamy. Szczegóły znajdują się na stronie Biuletynu Informacji Publicznej, ale można też przyjść do urzędu i zapytać – zapewnia Jacek Mamiński, rzecznik prezydenta Lubina. – Mamy rok na dostosowanie miasta do uchwały, którą podjęli radni. To radni zdecydowali, jak ma wyglądać w mieście kwestia reklam i billboardów czy przyczepek reklamowych, które teraz tak naprawdę znikną. Lubin nie jest tutaj wyjątkiem. Wyznacznikiem jest ustawa krajobrazowa, która obowiązuje w całym kraju – dodaje.

Dodaj komentarz