Grudzień’81 w ZG „Rudna”. Pamiętamy (FOTO)

„Największy dolnośląski protest w pierwszych dniach stanu wojennego. Strajk górników w Zakładach Górniczych „Rudna” w Polkowicach” – to temat odsłoniętej dziś w Rynku wystawy plenerowej. Upamiętnia ona dramatyczne wydarzenia związane z pacyfikacją trwającego od 14 do 17 grudnia 1981 roku strajku w kopalniach „Rudna Główna” i „Rudna Zachodnia”. 

W uroczystości wzięli udział m.in. uczniowie polkowickich szkół, władze gminy, przedstawiciele ZG „Rudna” i wrocławskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, a przede wszystkim uczestnicy grudniowych wydarzeń sprzed 38 lat. Ich wspomnienia nadal są pełne emocji.

– Pracowałem wtedy na „Rudnej Zachodniej”, było strasznie, wjechali czołgami, był taki wóz specjalny do rwania barykad, rozbili bramę, potem wlecieli zomowcy – opowiadał Zygmunt Zabłotny, w tamtych latach działacz Zakładowej Komisji „Solidarności” w ZG „Rudna”. – Byliśmy zamknięci w łaźniach, a łaźnie były pozamykane na łańcuchy, żeby nie doszli do nas i nie zaczęli wyrzucać. W końcu zrezygnowali, wyszli i czekali, że wyjdziemy. Wychodziliśmy na zewnątrz zakładu. Kazali nam iść w grupkach po dziesięć osób do Polkowic, bo jest stan wojenny i nie wolno robić zgromadzeń. Powiedziałem wtedy, że idziemy po dziesięciu, a potem robimy dużą grupę. I tak było. Szliśmy spokojnie, a obstawione było zomowcami i wojskiem. Jak dochodziliśmy do miasta, zaczęli strzelać do nas z gazu, straszyć, w powietrze strzelali, potem ludziom po oknach, ostrą amunicją nawet. Gonili nas koło kościoła i lali wodą. My mieliśmy wejść do kościoła. Tam były przygotowane dla nas kanapki, herbata. Potem każdy na własny sposób pojechał do domu. Autobusami, prywatnymi samochodami, których wtedy było jeszcze mało.

– Biorąc pod uwagę liczbę uczestników strajku w ZG „Rudna” oraz sposób, w jaki został on zakończony, to uważam, że jest to największy i wyjątkowy strajk nie tylko na Dolnym Śląsku, ale i w skali kraju – powiedział Łukasz Sołtysik z wrocławskiego Oddziału IPN. – Strajk ten został zakończony na warunkach, według planu przyjętego przez międzyzakładowy komitet strajkowy i zaakceptowanego przez załogę, a nie na zasadzie takiej, jak na ogół pacyfikacje czy zakończenie  strajku się odbywały: albo poddaniem się strajkujących, albo przez rozbicie siłowe poprzez pałowanie protestujących robotników w danym zakładzie. Owszem, tutaj był siłowy atak na szybie zachodnim, były próby rozbicia oporu górników. Na szybie głównym było tak, że w chwili zaatakowania obiektu, w którym byli protestujący górnicy, ci dwoma wyjściami wyszli i udali się do Polkowic, do kościołów świętego Michała Archanioła i świętej Barbary. I tutaj miał się zakończyć później ten strajk, oficjalnie. Zostało to ogłoszone podczas wieczornej mszy w kościele świętej Barbary.

– Takie wydarzenia są okazją do tego, by spotkać się twarzą w twarz z historią, z dumną historią ludzi, którzy walczyli w 1981 roku, jako pierwsi w Zagłębiu Miedziowym, nie tylko o sprawy pracownicze, ale przede wszystkim o wolną i solidarną Polskę – dodał Łukasz Puźniecki, burmistrz gminy Polkowice, szczególnie podkreślając znaczenie tych wydarzeń dla młodego pokolenia.

Wystawę w Rynku można oglądać do 13 stycznia przyszłego roku.

Fot. UR

Pozostaw komentarz

XHTML: Możesz używać tagów HTML-owych: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


..