Opublikowany: sob, Kwi 14th, 2018

Stomil się postawił, ale Miedź miała Piątkowskiego

W meczu 26. kolejki Nice I Ligi Miedź Legnica wygrała na swoim stadionie ze Stomilem Olsztyn 1:0 (0:0). Bramkę na wagę trzech punktów dopiero na 5 minut przed końcem zdobył Mateusz Piątkowski.

W ramach kończącego się maratonu I-ligowych spotkań Miedzi do Legnicy przyjechał dziś Stomil, a więc ekipa, która w tym sezonie prawdopodobnie do ostatniej kolejki będzie biła się o utrzymanie na zapleczu ekstraklasy. Jako że ekipa Dominika Nowaka podejmowała olsztynian w roli lidera tabeli, miejscowi kibice nie oczekiwali innego rezultatu niż zwycięstwo ich ulubieńców. Nastroje dopisywały także z innego powodu. Zanim jeszcze sędzia Łukasz Bednarek zaprosił obie ekipy na murawę stadionu im. Orła Białego, punkty na pozostałych stadionach stracili rywale zielono-niebiesko-czerwonych w walce o awans: Chojniczanka Chojnice i GKS Katowice. Wobec takiego obrotu wydarzeń, drużynie Nowaka nie pozostało nic innego niż wywalczyć kolejne trzy punkty i powiększyć przewagę nad grupą pościgową.

Mimo chęci, do przerwy wynik wciąż był bezbramkowy, a najgłośniej na trybunach robiło się, gdy akcje finalizował Hiszpan Marquitos. Tak było w 32. minucie, gdy wychodził na czystą pozycję, by po starciu z obrońcą upaść na boisko. Gwizdek sędziego jednak milczał. Zaledwie 3 min później ten sam gracz uderzył kąśliwie, ale stojący między słupkami bramki Stomilu Piotr Skiba dał do zrozumienia, że tego dnia nie będzie go łatwo pokonać. To zresztą szybko się potwierdziło, bo ostatni kwadrans tej części meczu to dominacja Miedzi i na brak pracy golkiper przyjezdnych nie miał prawa narzekać. Po kolejnych składnych akcjach swoje szanse na strzelenie gola mieli Omar Santana, Petteri Forsell, Fabian Piasecki i ponownie Marquitos. Niestety dla gospodarzy, olsztynianie świetnie się bronili, a gdy już udało się wedrzeć na pole karne, wspomniany Skiba odbijał każdą piłkę. Na przerwę w lepszych nastrojach schodzili zatem gracze Kamila Kieresia. W szatni Dominika Nowaka trwało obmyślanie sposobu na przełamanie twardej defensywy rywala.

Po zmianie stron Miedź chciała takiej gry, jaką prowadziła w ostatnich fragmentach pierwszej części spotkania. Gospodarze usiłowali zamknąć przeciwnika na jego połowie, to jednak groziło kontratakami. I właśnie po takiej akcji, w 55. min, najlepszą okazję na pokonanie Łukasza Sapeli zmarnował Dani Ramirez. Bramkarz legniczan był jednak czujny i zażegnał niebezpieczeństwo. Późniejsze minuty to wciąż przewaga miejscowych, ale i groźne kontry olsztynian. Kontrowersja miała jeszcze miejsce w 64. min, kiedy po uderzeniu Forsella piłka odbiła się od ręki Łukasza Sołowieja w szesnastce gości. Arbiter nie wskazał jednak na „wapno”. Wątpliwości nie było już natomiast w 85. min, kiedy Mateusz Piątkowski zapewnił kolegom zwycięstwo. Snajper Miedzi przyjął piłkę i niewiele myśląc kropnął w kierunku bramki Skiby. Tym razem golkiper Stomilu skapitulował, a lider I ligi dopisał do swojego dorobku kolejne trzy „oczka”.

Miedź Legnica – Stomil Olsztyn 1:0 (0:0)
Bramki: Piątkowski (85.)
Miedź: Sapela – Zieliński, de Amo, Bożić Ż, Bartczak Ż – Marquitos Ż, Purzycki, Forsell (66. Garguła), Santana (78. Mystkowski), Piasecki (76. Łobodziński) – Piątkowski Ż.
Stomil: Skiba – Kubań, Baranowski, Sołowiej Ż, Szywacz – Piotr Głowacki (86. Ziemann), Stromecki Ż, Karankiewicz Ż, Ramirez (70. Lech), Zając – Siemaszko (77. Mętlicki).

.

.

Pozostaw komentarz

XHTML: Możesz używać tagów HTML-owych: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


..