Opublikowany: nie, Lis 19th, 2017

Sprawiedliwy remis przy Orła Białego (FOTO)

Remisem 1:1 (1:1) pożegnali się ze swoimi kibicami piłkarze Miedzi Legnica. W ostatnim tegorocznym meczu na stadionie im. Orła Białego ekipa Nowaka podzieliła się punktami z Rakowem Częstochowa, przez co straciła miejsce premiowane awansem do ekstraklasy.

Mecz rozpoczął się z półgodzinnym opóźnieniem, bo na stadionie im. Orła Białego szwankowała sieć. Pracownicy pogotowia energetycznego uwijali się jak w ukropie, by usunąć usterkę na czas, a gdy o godz. 18.15 sędzia nareszcie rozpoczął zawody, zniecierpliwieni zawodnicy ruszyli do przodu w takim tempie, jakby chcieli nadrobić stracone minuty. Już w pierwszych fragmentach Raków miał swoją szansę, ale legniczanie zdążyli w tym czasie przynajmniej dwukrotnie zagrozić bramce Mateusza Lisa – młodego golkipera, który w swoim życiorysie zapisał także występy w zielono-niebiesko-czerwonych barwach.

Najważniejsza akcja Miedzi w pierwszej połowie? Z pewnością ta z 10. minuty, gdy do strzału w polu karnym częstochowian składał się Fabian Piasecki. Młody snajper, zdobywca dwóch bramek w poprzednim meczu, który posadził na ławce rezerwowych Słowaka Jakuba Vojtusa i tym razem okazał się nieocenionym wsparciem dla swojej drużyny. Zanim zdążył uderzyć, jeden z rywali powalił go na murawę, a arbiter bez wahania wskazał na 11. metr. Do piłki podszedł Hiszpan Marquitos i otworzył wynik, choć miał sporo szczęścia, bo po jego strzale futbolówka odbiła się od słupka, przetoczyła wzdłuż linii bramkowej i dopiero ugrzęzła w siatce. Gol dodał wiatru w skrzydła podopiecznym Dominika Nowaka, którzy z każdą kolejną minutą powiększali swoją przewagę. w 25. min powinno być już 2:0, ale tym razem Marquitos nie zdołał wykończyć szybkiego kontrataku i w ostatniej chwili jego uderzenie zablokował wślizgiem jeden z wracających przeciwników. Z kolei 2 min później na strzał z dystansu zdecydował się Rafał Augustyniak. Tym razem przytomną interwencją uratował gości Lis.

Przyjezdni poważnie zagrozili bramce Łukasza Sapeli dopiero tuż przed przerwą. W 41. min mieli w polu karnym Miedzi zaskakująco dużo swobody i dwukrotnie próbowali pokonać golkipera miejscowych. Na drodze do szczęścia najpierw stanął jednak de Amo Perez, a po chwili Piotr Malinowski spudłował mimo dogodnej pozycji. Bramka dla Rakowa jednak padła i to zaledwie minutę później. Na swoje konto zapisał ją Tomas Petrasek. To było trafienie „do szatni”, po którym legniczanie zeszli na przerwę z grymasem niezadowolenia na twarzach.

– Raków nas uśpił, grając swoją piłkę, klepiąc od jednej strony do drugiej – żałował w przerwie Fabian Piasecki. – Wywalczyłem rzut karny, ale wymagam od siebie więcej. Liczę, że jeszcze dostanę jakieś podanie i wypracuję kolejnego gola – zakończył napastnik Miedzi.

Jak okazało się już 6 min po przerwie, Piasecki nie zamierzał czekać na podania w szesnastce. Cofnął się po piłkę i gdy tylko nadarzyła się okazja, kropnął z dystansu. Futbolówka spadała pod poprzeczkę, jednak na posterunku ponownie był Lis i na trybunach zamiast okrzyku radości rozległ się tylko jęk zawodu. To zresztą także Piasecki był bliski pokonania bramkarza Rakowa w kolejnej groźnej akcji legniczan, na którą trzeba było czekać… ponad 20 minut. Snajper Miedzi finalizował podanie od Mladena Bartulovicia, ale strzelił zbyt słabo.

Goście grali dobry mecz i niemal za każdym razem potrafili kąśliwie odpowiedzieć ekipie z Orła Białego. W 59. min wypracowali groźną pozycję dla Malinowskiego – ten wbiegł w pole karne, ale w kluczowym momencie stracił panowanie nad piłką. Jeszcze bliżsi kompletu punktów podopieczni Marka Papszuna byli w 78. min. Stuprocentową sytuację zmarnował wtedy Andrzej Niewulis, z zaledwie kilku metrów trafiając wprost w szarżującego Sapelę. Ostatecznie częstochowianie musieli zadowolić się remisem, który wydaje się sprawiedliwy. Mniej zadowolona z podziału punktów będzie jednak z pewnością Miedź, która spadła na trzecie miejsce w I-ligowej tabeli, tracąc jedno „oczko” do miejsca premiowanego awansem.

Miedź Legnica – Raków Częstochowa 1:1 (1:1)
Miedź: Sapela – Zieliński, de Amo, Bożić, Bartczak – Marquitos (46. Bartulović), Augustyniak Ż, Santana (89. Garguła), Mystkowski, Łobodziński – Piasecki (81. Vojtus).

.

.

O Autorze

Pozostaw komentarz

XHTML: Możesz używać tagów HTML-owych: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


..